Pokazywanie postów oznaczonych etykietą złota gwiazdka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą złota gwiazdka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 lutego 2018

BUFFY THE VAMPIRE SLAYER: BOARD GAME - marzenie łowcy wampirów


Co pokolenie wyłaniana jest wybrana. Samotnie stanie przeciwko wampirom, demonom i siłom ciemności. Ona jest Pogromczynią... I ma własną planszówkę, więc omówmy ją!

Już na wstępie zaznaczę, że odkąd pierwszy raz obejrzałam serial Buffy: the vampire slayer jestem fanką i ta recenzja będzie miała silne naleciałości fangirlowania. Mimo to, zaczynajmy:
Dosyć duże pudełko, w środku wiele kart i kartonowe znaczniki oraz bohaterowie. W dobie obecnych planszówek, gdzie każda figurka do wymuskany model 3D, kartoniki w podstawkach mogą rozczarowywać, ale gusta są różne.


Co samej gry -> opiera się na mechanikach zarządzania kartami na ręku i odpowiednim kombinowaniu z różniącymi się mocami poszczególnych bohaterów. Jest to czysta kooperacja jak np.Ghost Stories lub Horror w Arkham. Z ciekawostek - mimo mojej wielkiego oddania - postać Buffy jest średnia w porównaniu z Giles czy Willow :D
Ciekawym rozwiązaniem są plot tokens, które generują karty fabuły. Brzmi strasznie, prawda? Główni Źli nie są bardzo ofensywni, ale ich pasywne umiejętności, wpływające na miasto serio stwarzają zagrożenie.
My OTP
Podsumowując odczucia:
Plusy: 
- dobra kooperacja, wszyscy, albo nikt
- udane odwzorowanie realiów serialu
- od 3 do 6 graczy! (w końcu można się spotkać w 3 pary <3)
- Buffy! Spike! Giles i cała reszta Scoobies <3

Minusy:
- momentami się dłuży, jak negocjacje co do działań się przeciągają
- od 3 graczy
- czarne podstawki do postaci mogą je uszkodzić :<

Ostateczna ocena: 4/5

Rarianna

czwartek, 7 grudnia 2017

SCYTHE - mechy w świecie ropy

Tym razem bardziej współczesna gra, a mianowicie Scythe, wydany w 2016 roku.
Jest to gra pod kilkoma względami nieprzeciętna. Choć jej główną zaletą i tym co ją wyróżnia na tle konkurencji, są przepiękne grafiki w wykonaniu Jakuba Różalskiego, za co została wielokrotnie nagradzana, to nie jest to jej jedyną mocną stroną.

Przepiękna grafika na pudełku gry

Również setting gry należy do ciekawych i oryginalnych. W grze wcielamy się w przywódców narodów wzorowanych na narodach europejskich z czasów pierwszej Wojny Światowej, jest to jednak świat w konwencji dieselpunk, czyli mamy wielkie mechy (roboty bojowe) napędzane ropą i duży wpływ przemysłu na kształt świata. Oczywiście zarówno grafika jak i świat nie uczynią dobrej gry, ale tak jak tutaj, wyróżnią ją z pośród wielu innych dobrych gier. A ta jest bardzo grywalna, choć nie bez wad.

Plansze nacji z podstawowej wersji gry.

W podstawowej wersji dostępnych jest 5 nacji odpowiadających Polsce, Niemcom, Ukrainie, Rosji i Skandynawii. Różnią się one graficznie, kolorem, wyglądem mechów oraz początkową lokalizacją. Pod względem mechaniki różnica tkwi w specjalnej zdolności nacji i udoskonaleniach mechów tylko albo i aż. Duża zaletą gry jest szybkość. Fakt gra do najkrótszych nie należy, pierwsze partie w których uczestniczyłem trwały po 3 godziny, ale tempo rozgrywki powoduje, że nie czuć tak bardzo upływu czasu.

Plansza z rozstawieniem początkowym

Jednym z najciekawszych rozwiązań zastosowanych w Scythe jest rozdzielenie warunku zakończenia gry z warunkiem wygranej, przez co szybkie dążenie do zakończenia rozgrywki może się skończyć przegraną. Ale jak wspomniałem gra nie jest idealna. O ile zasady wydają się być intuicyjne jak się je pozna i przećwiczy przez kilka tur, to zaznajomienie się z nimi zajmuje dużo czasu. Jest to jedna z bardziej skomplikowanych gier w jakie grałem do tej pory, o czym może świadczyć fakt, że powstały do niej specjalne aplikacje pozwalające na szybsze zliczanie punktów zwycięstwa, co i tak trwa około 10 minut przy 4 graczach.

Figurki i plansza Chanatu Krymskiego

Ogólnie polecam tę grę wszystkim fanom złożonych strategii i pięknych gier. Jednak jeśli ktoś szuka lekkiej rozrywki lepiej niech wybierze coś innego, wszakże istnieje bardzo dużo innych pięknych i dobrych gier, które są znacznie prostsze pod względem złożoności zasad, a również mogą być wymagające jeśli chodzi o samą rozgrywkę.

Na koniec walka Orzełków.
Frytek

poniedziałek, 4 grudnia 2017

KANAGAWA - mistrzowskie pociągnięcie pędzla


Pracownia mistrza Hokusaia w pełnej harmonii prefekturze Kanagawa. A w niej? Kilku uczniów, pragnących udowodnić, że są godni miana ucznia. Dlatego poświęcają czas by móc przyswoić jak najwięcej lekcji oraz doskonalić swoje studio.

Gra miała swoją premierę na zeszłorocznych targach w Essen. Spotkała się z ciepłymi recenzjami a teraz w końcu dane nam było zweryfikować te opinię. Pudełko jest całkiem małe, komponenty o oryginalnych kształtach i wykonane w dobrej jakości. Więcej o samym unboxingu znajdziecie tutaj. Ja pozwolę sobie tylko w kilku słowach powtórzyć, że grafika na kartach lekcji są niemal baśniowo piękne.

Przejdźmy jednak do mechaniki. Wiele było gier, w których pochwalić można tylko wygląd. Instrukcja napisana jest językiem, który pozwala wczuć się w klimat. Padają tam określenia pozwalające poczuć atmosferę japońskiej pracowni artystycznej. Mimo to jest klarowna. Tura gracza sprowadza się przyswojenia lekcji (lub spasowanie i poczekanie aż wcześniej zrobi to ktoś inny – dzięki temu możemy dostać ich więcej, ale może też ktoś sprzątnąć nam sprzed nosa lekcje, na których nam zależy) oraz zastosowanie swojej nowo nabytej wiedzy w praktyce (udoskonalić obraz lub studio).


Celem gry jest zdobycie największej ilości punktów harmonii za swoje dzieło. Możemy je dostać za wykorzystanie konkretnego motywu, wyspecjalizowanie się w krajobrazie lub udoskonalenie technik malarskich, oraz wielu innych. Dyplomy są ciekawym elementem w grze. Najlepszy nie zawsze jest najbardziej opłacalny, czasem lepiej wziąć niższy punktowo dyplom, zwłaszcza jeśli związany z nim bonus pomaga uzyskać harmonie ze specjalizacji. W grze występuje wiele takich smaczków. Tworzy to z niej naprawdę dobrą pozycję strategiczną.


Reasumując - gra jest piękna i wymaga myślenia. Minusów na razie nie znalazłam, ale jakby coś się pojawiło to będę informować! Świetny zakup, kupowalibyśmy ponownie 10/10 i złota gwiazdka.

Rarianna

piątek, 3 listopada 2017

MARTWA ZIMA: ROZDROŻA - przetrwać w apokaliptycznym świecie


Koniec przyszedł nagle. Nikt się go nie spodziewał. Choroba strawiła ludzkość a matka natura postanowiła się oczyścić. Zima przyszła. W tym zimnym, przetrawionym chorobą świecie zdarzają się jeszcze kolonie ocalałych. Czy przetrwacie?

Po otwarciu pudełka trafiamy na mnóstwo kart i żetonów. Oprawa graficzna jest ekstra. Każda postać ma indywidualną figurkę. Wiele zombie w kilku wersjach odzieżowych. Całość bardzo starannie wydana - użyto dobrych jakościowo komponentów. Podoba mi się też wykorzystanie przestrzeni na planszy.

Mechanika - połączenie rzutów kostkami i mechanizmu dobierania kart. Zatem losowość może się wydawać istotna. Jest jednak wiele kart ekwipunku, który pozwala niwelować wyniki na kościach. Do nas też należy decyzja jak te wyniki zużyjemy! Ale nie to jest najfajniejsze. Cudowna jest koncepcja gry kooperacyjnej, która może mieć, ale nie musi! - zdrajcę. Osobiste cele mogą skierować na nas podejrzenia, co dodaje tylko smaczku grze.


My jesteśmy grą zachwyceni. Kooperacja, i to jeszcze dobrze zbalansowana!, z elementami rywalizacji w klimacie post apokaliptycznego świata to jest to. Estetyka, mechanika, cena - trzy razy na tak! Daję złotą gwiazdkę z czystym sumieniem :)

Rarianna

P.S. Więcej fotek


środa, 2 sierpnia 2017

SID MEIER'S CIVILIZATION - czy Asyryjczycy wylądują na księżycu?


Kto nigdy nie grał w Sida Meiera Cywilizacje, niech pierwszy rzuci kamieniem. Oto przeniesiona na planszę została gra komputerowa o niemal legendarnym już statusie. Strategia, polegająca na przeprowadzeniu wybranej nacji do zwycięstwa poprzez wieki. Wojny, handel, rozwój naukowy i kulturowy - tyle opcji, by to właśnie Twoja cywilizacja była najwspanialsza na świecie.


Civilization jest prześlicznie wydana. Grafiki zaczerpnięte z gry są kolorowe i trzymają klimat. Cała masa kart (naprawdę jest ich mnóstwo, trochę Horror się kojarzy, ale cywilizacja wygrywa pod względem ilości) oznaczających ustroje, technologie, wydarzenia, jednostki bojowe, karty pomocy i... ech, naprawdę dużo tego. A dochodzą jeszcze żetony! Ale spokojnie, nie będę ich wymieniać. Faktem jest, że gra zawiera mnóstwo drobnych elementów, więc trzeba być ostrożnym by nie pogubić a do tego wymaga wiele płaskiej przestrzeni na rozłożenie. Według opisu gry można się zmieścić z całą partią w 3h... Heh, może przesadnie kombinujemy, ale nie wystarcza nam tyle czasu.


Co do mechaniki pamiętać trzeba o jednym. Cywilizacja nie jest grą dla początkujących graczy. Tura jest złożona i dzieli się na 5 faz, przy czym niektóre fazy mają po kilka opcji. Mechanika walki została rozwiązana ciekawie, choć trochę frustrująco. Gra jest pozycją strategiczną. Dużo zaangażowania wymaga planowanie kolejnych ruchów w związku z czym losowanie ze swoich zasobów jednostek do walki pozostawia pewien niesmak. Przecież tam się planuje wszystko, również rodzaje jednostek bojowych nie byłyby rzucane w myśl starożytnej zasady „yolo”.


Jest to jedna z lepszych gier, w które grałam i chętnie powróciłabym do niej nie raz, choć jest to pozycja sycąca. Po rozegraniu jej ma się ochotę na dłuższą przerwę. Zajmuje też zwykle większość planszówkowego wieczoru, więc miecie to na względzie planując planszówkowe menu na imprezę ;)
Kolejna zdobywczyni "Złotej Gwiazdki". :D
Rarianna

P.S. Muszę w końcu zrobić ładną odznakę Złotej Gwiazdki :)

wtorek, 14 lutego 2017

POKÓJ 25 - ucieknij z więzienia



Gra o ucieczce z więzienia! Przywodzi na myśl klasyczny horror The Cube, bo też jest na nim wzorowana. Czy uda się Wam opuścić kompleks 25 pomieszczeń nim minie czas lub spotka Was śmierć?

W sporym pudełku znajdujemy 34 kafelki pokoi. Normalnie potrzebujemy 25, zatem jest to krok do zwiększenia regrywalności gry. Nie dość, że układ więzienia zmienia się z każda rozgrywką (kafle z pomieszczeniami są tasowane) to jeszcze z każdą rundą w wyniku działań graczy. Elementy gry są bardzo wytrzymałe. Jest 6 różnych postaci, które poza kolorem nie różnią się niczym. Trochę szkoda. Z drugiej strony gra oferuje aż 4 tryby rozgrywki, od najwyższego stopnia rywalizacji, poprzez niechętną współpracę, po czystą kooperację. Świetna sprawa!


Zaskakującym znalazłam fakt, że gra jest faktycznie grywalna w każdym trybie. Trudno jest naprawdę zbilansować dobrze grę a tu twórcom udało się to zrobić w 4 formacjach. Głęboki ukłon wobec autorów, ponieważ wykonali kawał dobrze wykonanej pracy. Mimo, że może z pozoru zdawać się złożoną pozycją - gra świetnie nadaje się na mniejszą imprezę. Jest krótka i po pierwszej kolejce zasady są już jasne.  Ma duży stopień interakcji między graczami. Zagrania osobiście na drugiego gracza jak np.wypchnięcie go z pokoju oraz zagrania planszą (przesunięcie kolumny lub poziomu) mogą wygenerować dużo chaosu na planszy.

Kevin to moje duchowe zwierzę

Z czego taki chaos w interakcji może wynikać? Postawmy się w sytuacji więźnia, który w trakcie programowania deklaruje dwie akcje: podglądanie i ruch. Kolejność ich wykonywania jednak to wszyscy wykonują akcję nr 1 a dopiero potem 2. Zatem może się okazać, że podsłucha jeden pokój. Następnie drugi gracz przesunie kolumnę i nagle okazuje się, że pierwszy znajduje się w sytuacji, gdzie musi wykonać ruch (zdążył go wcześniej zaprogramować)w nieznanym otoczeniu. Czy to będzie bezpieczne pomieszczenie? Może pułapka? A może komora śmierci, która nawet nie daje szansy na uniknięcie smutnego losu? Gra potrafi obudzić wiele emocji :) 

Podsumowując? Uważam, że to świetna gra: 
  • wiele wariantów rozgrywki, 
  • średni stopień złożoności, 
  • porządnie wydana
  • jedna z postaci wygląda jak doktor Brown z powrotu do przyszłości.
W pełni zasługuje na odznakę złotej gwiazdki i gdybym choć trochę umiała w programy graficzne, to bym ją tu wkleiła. Niestety ograniczę się tylko do kategorii w etykiecie. Bawcie się świetnie, walcząc o życie! Nic tak nie motywuje <3

Rarianna




niedziela, 23 października 2016

Ghost Stories


Niebawem Halloween, więc warto poszukać gier z odpowiednio upiornym klimacie! Ghost Stories opowiada historię gdy inkarnacja złego czarnoksiężnika pojawia się i próbuje zawładnąć miastem, w którym ukryta spoczywa urna z jego prochami. Dobre, na noc duchów, prawda?


Ale nie tylko na tę okazję! Mamy przed sobą przepięknie wydaną grę planszową. Przepięknie! Grafiki są hipnotyzujące, żetony są porządne, figurka złotego buddy sprawia, że nie mam ochoty chować jej do pudełka (totalnie gra jest przeklęta!). Wydawcom udało się połączyć multum kolorów z klimatem grozy, za co ukłony, bo sztuka była to nie lada.


Inna sprawa, że gra należy chyba do najtrudniejszych w jakie grałam. Jest to kooperacja w najczystszej postaci. Albo wygrywamy jako drużyna, albo gra nas zmiażdży. Fani strategii będą zachwyceni, żaden ruch nie może być przypadkowy, każda akcja musi być przemyślana i ustalona z resztą ekipy, bo inaczej duchy nas pochłoną. Zajęło nam sporą ilość partii zanim w końcu udało się wygrać z grą i to póki co na najłatwiejszym poziomie ;) 



Twórcy zaplanowali wiele indywidualnych mocy dla duchów nawiedzających sanktuarium oraz kilkanaście inkarnacji czarnoksiężnika, przez co niema problemu, że gra się szybko znudzi. Można do niej podchodzić wiele razy i podejmować kolejne wyzwania a zapewniam, że jest ich nie mało. Pokonać grę bez jing-jang? No chyba nie sądzę! ;)

Nadałam grze rangę złotej gwiazdki, bo jest to pozycja w którą każdy szanujący się fan gier planszowych powinien spróbować swoich sił. Polecam z całą ekipą! 

Rarianna

P.S. Na instagramie (Rarianna.o.grach) robimy ranking najlepszych gier na halloweenową imprezę, jakie są wasze ulubione tytuły, które pasują do konwencji horroru, duchów i mrocznej atmosfery? Podzielcie się swoimi pomysłami!


czwartek, 5 maja 2016

MUNCHKIN - wyroluj kumpli i zgarnij skarby


Czwartkowa klasyka, czyli zagrajmy w Munchhkina! Gra karciana przepełniona specyficznym poczuciem humoru, klimatycznymi rysunkami i okazjami do straty przyjaciół.  Niepozorne pudełko zawiera dwie talie:  : drzwi i skarbów. Karty drzwi generują wyzwania lub bonusy jakie wiążą się z eksploracja podziemi. Karty skarbów jak nazwa wskazuje reprezentują zdobycze jakie możemy podczas niej napotkać, jest to także ekwipunek za który można kupić poziom lub używać by postać Munchkiniła ;)    Prawda jest taka, że jest to jedna z z najbardziej nastawionych na negatywna interakcje gier i jet to absolutnie cudowne targowanie się o skarby , pomaganie (ale tylko za coś! żadnego wolontariatu!) , wbijanie noża w plecy lub otwarte działanie na niekorzyść kolegi. (Lubicie gry rujnujące przyjaźnie? Spróbujcie Tak, Mroczny Władco lub Uno) Jeśli myśleliście, że Monopoly budzi emocje to zapraszam do Munchkina ;)

mój ulubiony potwór

Całość jest przyobleczona w specyficzne RPG-owe poczucie humoru. Lekka fantastyka nawiązuje do motywów znanych i lubianych z popkultury, takich jak Wiedźmin, Motomyszy z Marsa czy galaretowaty sześcian (<3) oraz wiele innych. Kolejne wersje podstawki oferują kolejne urozmaicenia.



Faktem jednak jest, ze odnajdą się w tej grze nie tylko wielbiciele gier narracyjnych. Gra należy do bardzo prostych, świetnie się w nią gra na imprezie a co może nawet ważniejsze - imprezie nie tylko planszówkowej. To lekkie pudełko z kartami + kostka do gry. Bez problemu może jeździć z nami w plener. Właściwie nie potrzeba na to miejsca do gry, zatem grać można równie w pociągu (gdy stoi 5h w polu lub podróż trwa 18h), przed namiotem lub w zaciszu własnego mieszkania na kanapie.



Przyznam, że póki co nie spotkałam osoby, która nie polubiłaby Munchkina. Każdy ma ochotę zagrać w to ponownie (zemsta bywa cudownym motywatorem <3). Rzadko rzucam stwierdzeniami typu "nie znać, nie grać w X to wstyd!", ale w tym przypadku tak zrobię. Munchkin to typ klasyka must have!

Rarianna

Tami

czwartek, 3 marca 2016

Takenoko


Gra o pandzie i tym jak wcina bambusa. Koniec, dziękuję - warto kupować, bo panda.

A tak na poważnie, Takenoko to prześlicznie wykonana gra familijna. Ikoniczny misiek jest podarkiem dla cesarza, wraz z ogrodnikiem staje się pionkiem w ogrodzie gdzie hoduje się ku jego uciesze różne rodzaje bambusów, które może podjadać. Figurki są wykonane z trwałego tworzywa, powinny wytrzymać wiele rozgrywek, wliczając w to głaskanie figurki pandy, która z tymi błękitnymi oczkami jest po prostu zachwycająca (nie oceniajcie mnie, człowiek musi mieć swoje małe przyjemności).
Celem gry jest zrealizowanie określonej ilości zadań, które można podzielić na trzy kategorie: karmienia pandy np. zjedz po jednym bambusie z każdego koloru, lub zjedz 3 żółte bambusy itd; ogrodnicze - wyhoduj 2 bambusy na wysokość co najmniej 4 członów; terenowe: ułóż określone terytoria w odpowiedniej konfiguracji, nawodnij okolicę itp. Kolejka rozpoczyna się od rzutu kostkę, która zawsze daje nam jakiś bonus w tej kolejce. Może to być darmowe przesunięcie pandy, dobranie żetonu nawodnienia lub żyzności, podwójna akcja itd. Następnie wykorzystujemy drewniane znaczniki by na swojej osobistej planszy gracza zaznaczyć na jakie akcje się decydujemy w tej kolejce.

Gra nie należy do szczególnie złożonych, większość zasad przyswaja się intuicyjnie jak choćby umieszczenie kanałów, dobudowywanie terenów ogrodu czy przemieszczenia pionków pandy i ogrodniku, którzy potrafią się ruszać tylko po prostej. Konieczność wykonywania dużej ilości ruchów jak rzucanie kostką, umiejscowienie znaczników, zdjęcie znaczników, dobranie karty oraz wiele innych sprawia, że dziecku łatwiej skupić uwagę na grze. Młodszy gracz ciągle doświadcza jakiś bodźców związanych z interakcją z grą, dlatego nie znudzi nam się po 3 kolejkach ;) Dorosły natomiast doceni na pewno dobrze wyważony stosunek losowości do strategicznego planowania ruchów w celu realizacji kolejnych zadań.

Osobiście ta gra mi bardzo przypadła do gustu (nie tylko z powodu pandy!). Jest to naprawdę kawał dobrze zrobionej gry. Przemyślana, urocza, porządnie wydana. Może gdybyśmy już mieli na siłę szukać wad to mogłaby być wprowadzona jednak jakaś forma interakcji między graczami. Choć tak, jak napisałam wcześniej, mi osobiście ta gra trafiła prosto w 10. Nie bez powodu gra jest nominowana w rankingu na najlepszą grę wydaną w Polsce w 2015 roku!

Rarianna




piątek, 21 sierpnia 2015

DOBBLE - wyzwanie spostrzegawczości




Jedna z najlepszych gier imprezowych w jakie dane mi było grać! Dobble ma w sobie wszystkie cechy, które sprawiają, że nie można odmówić sobie kolejnej partyjki!
Gra składa się z opakowania jakim jest mała, okrągła metalowa puszka. Świetnie, dobrze chroni karty. W środku jest 55 okrągłych kart pokrytych obrazkami. Każda karta ma z inną tylko jeden element wspólny. Gra zakłada dużą swobodę. W instrukcji jest wspomnianych 5 minigier. Moją ulubiona wersją jest Piekielna Wieża. Polega to na tym, że talie rozdajemy między graczy a ostatnią kartę zostawiamy na śodku odsłoniętą. Następnie odkrywamy wierzchnią kartę z własnej talii i nazywając wspólny symbol rzucamy ją na tę środkową. Kolejne odsłonięte karty już musimy dopasować do tej ostatnio dorzuconej do tworzącej się wieży na środku. Twórcy gry jednak zachęcają do tworzenia własnych wariacji, grania na zasadach samodzielnie wymyślonych.


Gra budzi niesamowite emocje, cudownie integruje i przełamuje lody (w końcu jeśli ktoś Ci da łokciem w żebra bylebyś nie zdążyła wykrzyknąć "Dinozaur!" to potem może być tylko lepiej). Jest to mała i mobilna gra, która jeździła ze mną na kajaki, obozy, wycieczki, wykopaliska... no po prostu brałam ją wszędzie. Bo jest lekka i łatwa w transporcie. Puszka jest solidna i mimo, że mi się odrapała i trochę wgniotła w dwóch miejscach w dalszym ciągu świetnie się sprawdza jako pojemnik na karty. Wychodzą z niej bez problemu. Zasady są banalnie proste a jak wcześniej wspomniałam zawsze można wymyślać własne, więc przekazanie ich nowym graczom lub ustalenie jednolitej wersji ze starymi wyjadaczami zajmuje mniej niż minutę. Od razu można oddać się rozgrywce. Wystarczy jedynie znaleźć kawałek płaskiej powierzchni. Podłoga w przedziale w pociągu? Parapet w szkole? Luksusowo przy stole? Każda opcja jest genialna.

piekielna wieża w przygotowaniu

Moje osobiste odczucia są bardzo pozytywne. Daję tej grze Złotą Gwiazdkę! Jest tak fajna, że wymyśliłam nową kategorię i odznaczenie byście wiedzieli, że gra jest warta zakupienia. ;) Gwarantuje to mnóstwo godzin świetnej zabawy.Nie jest to jej głównym zadaniem, ale pomaga też w nauce języków obcych. Udzielam lekcji języka angielskiego i czasem gdy kończymy trudniejszy dział bądź temat dla rozluźnienia wyciągam Dobble i pytam czy chcą zagrać? Nigdy mi nie odmówiono, zawsze przyjmowana jest ta idea z radością. I jak to motywuje do improwizowania i ośmielania się w mówieniu. Często spotykałam się z tym, że ktoś świetnie znał gramatykę, miał duży zasób słów a jak przychodziło do rozmowy to niczym z memu internetowego rozlegał się tekst w stylu "My name is potato". Tu nie ma czasu na wahania! Albo krzykniesz, że elementem wspólnym jest clover i dołożysz kartę, albo ktoś inny wygra. Ojej nie pamiętasz jak była kotwica? Cóż, musisz się postarać i szybko skojarzyć inne słowo pasujące do tego obrazka. Dlatego polecam to też do nauki przez zabawę:)



Rarianna