Nie tak dawno, bo na początku września na warszawskim Bemowie odbył się festiwal kultury wietnamskiej. Jako, że dzień piękny i słoneczny, to aż zachęcało by wyjść z domu i spędzić go przyjemnie w terenie.
Wśród zupełnie uniwersalnych atrakcji jak dmuchane zamki i zjeżdżalnie, czy malowanie twarzy można było odwiedzić całą masę stoisk, na których każdy znalazłby coś dla siebie. Przepięknie zdobione ao dai, koncerty z ludową muzyką czy pokazy sztuk walki mogły zadowolić nawet najwybredniejszych odwiedzających. Dookoła unosił się zapach smażonego makaronu z warzywami. Mmm... przyjemne wspomnienia. Nie będzie jednak zaskoczeniem, gdy przyznam, że najbardziej skusiła mnie w opisie wydarzenia wzmianka o narodowych grach!
![]() |
Jak widać - emocje wzięły górę i nie można było siedzieć przy rozgrywce! |
Xiangqi, bo o tej grze mówimy, to pochodna chińskich szachów, o których najwcześniejsze wzmianki pochodzę z I w. p.n.e. W drugiej połowie VI w. p.n.e. cesarz Wu opisał zasady gry w swojej książce, nadając jej tematykę astronomiczną. Sama gra nazywana była grą w słonia lub grą figur. Tłumaczenie nie jest jasne. Znak opisujący oba te słowa był taki sam i czytało się go w ten sam sposób.
Z drugiej strony, badający historię szachów Murray uważał, że mogła występować więcej niż jedna gra pod nazwą xiangqi. I sama gra astronomiczna jest bardziej kategorią. Obecni badacze nie wypracowali sobie jednego zdania na ten temat.
Za panowania dynastii Qing w Chinach zapanował ekonomiczny i kulturowy dobrobyt i na ten własnie okres datuje się przeniknięcie szachów do Wietnamu.
![]() |
Brakowało mi zabaw ludowych. Na festiwalu było tylko kilka stolików z szachami. |
Rarianna
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz