Ceneo

wtorek, 26 września 2017

Biskupin!


Już po festynie archeologicznym zatem warto byłoby podsumować jakoś czas, który przyszło mi tam spędzić. Tegoroczny festyn nosił temat "Bogowie Wojny" co za tym idzie wszystkie atrakcje były skupione wokół tematyki wojny. Pokazowe walki, makijaż bojowy godny celtyckiego wojownika, czy szkockie tańce nad bronią, z których można było wróżyć losy zbliżającej się potyczki. Również ja postanowiłam ze swoimi grami skupić się wokół tematu wojny.


Co zatem przygotowałam? U nas na stanowisku w długiej chacie można było poznać Petteie, czyli grecką grę planszową o której pisałam już tutaj. Mało kto wie, że gra ta odgrywała bardzo istotną rolę podczas formowania się słynnej greckiej demokracji. Arystoteles i Platon porównywali miasto do planszy a pionki do obywateli. Odosobniony pionek stanowił zagrożenie dla siebie i dla grupy do której przynależał. Petteia odgrywała rolę, którą kolokwialnie można nazwać sprawdzianem predyspozycji zawodowych. Osoba dobrze zarządzająca zasobami na szachownicy miała potencjał na dobrego działacza na rzecz miasta.

Hnefetafl natomiast jest w mniej zawoalowany sposób związany z bitwą. Królewscy mają za zadanie wyprowadzić bezpiecznie swojego króla z pola bitwy podczas gdy napastnicy starają się go pojmać, poprzez okrążenie z 4 stron. Gra zrekonstruowana na podstawie znaleziska z wikińskiego pochówku. Pierwsza gra mobilna, podróżna! Łatwo można było zaciągnąć rzemień, przytroczyć go do pasa i iść wykonywać swoje wikińskie rzeczy do roboty ;).

Merels, czy też gra znana bardziej pod nazwą Młynek, również została uznana za grę wojenną typu układu liniowego. Na zdjęciu powyżej widzimy dwie wersje. Od tej najprostszej na planie koła do bardziej złożonej, zbudowanej z 3 kwadratów. Zasada jest jednak podobna. Trzeba utworzyć linię z 3 swoich pionków by móc zbić pionek przeciwnika. I tak idziemy na wyniszczenie.

Co się jednak dzieje gdy opadnie pył pola bitwy? Gdy zwycięzcy otoczeni glorią i chwałą oddalą się ku kolejnym starciom? Kto pochyli się nad poległymi? W Afryce jest taka popularna gra, należąca do rodziny Mancali. Pewien lud koczowniczy w Ghanie używał jej do pogodzenia się ze śmiercią. Starzy ludzie poświęcali swój czas na zrobienie planszy, oddając się przemyśleniom. Ci, którzy odeszli, mogli liczyć, że bliskie osoby zagrają w te grę by tak, jak transportuje się kamienie na planszy - przetransportować czy raczej odprowadzić ducha zmarłego bezpiecznie na drugą stronę.

I na deser, nie tyle gra, co bardziej zabawa. Gra mozaikowa, bo tak się to nazywało w Grecji Archaicznej, to kilka drewnianych deseczek przyciętych w różne kształty. Zabawa polega na główkowaniu jak je połączyć by uzyskać zamierzony kształt. Platon uważał, że świetnie rozwija to abstrakcyjne myślenie u dzieci i pobudza ich głowy. U nas nie tylko dzieci pochylały się nad tą łamigłówką ;)

Tyle z mojej relacji. Zapraszam na fb, gdzie powrzucam zdjęcia z moimi wspaniałymi graczami <3 Mam nadzieję, że się tam znajdziecie! Ja tymczasem kończę, wrócę niebawem z recenzją martwej zimy i opisem hnefetafla. Ach i na dniach wrzucimy na bloga grę królewską z ur! Najsłynniejsza starożytna gra typu race! Bądźcie czujni :) Było cudownie, mam nadzieję, że widzimy się za rok!

Rarianna

niedziela, 17 września 2017

Biskupińskie szaleństwo

Obecnie trwa w najlepsze festyn archeologiczny w Biskupinie, na którym mam przyjemność pokazywać gry planszowe zwiedzającym ^^ Póki co jestem zaskoczona jaką popularnością cieszy się mój stolik. Merels, Petteia, Mancala i Hnefetafl. Po całym festynie wrzucę pełną relację. Póki co sygnalizuje tylko, że żyję i dziękuję tym, którzy obecnie mnie odwiedzili! <3

Rarianna

czwartek, 14 września 2017

GRA NA EMOCJACH - obrazkowe Cards Against Humanity


Granie na nerwach zna wiele osób. Albo go doświadczyło, ale jest to jedyna rzecz na której potrafią zagrać. Czym zatem jest gra na emocjach? Dzięki uprzejmości wykopowej towarzyszki miałam okazję się dowiedzieć.


Gra polega na zadaniu pytania o emocje. Brzmi abstrakcyjnie i terapeutycznie, prawda? Twórcy jednak woleli pozostać w strefie humorystycznej tych pytań, stąd na kartach pojawiają się takie pytania jak: Jak się czuję gdy dostaję świetną propozycję pracy na totalnym zadupiu? I inne tego typu pytania. Wtedy gracze rzucają po jednej karcie a Ty, nie wiedząc, która do kogo należała wybierasz tę która najlepiej oddaje Twoje odczucia. Tak, wiem o czym myślicie. To Cards Against Humanity, czy polski odpowiednik Klub Dżentelmenów,  tylko bez tego charakterystycznego pokroju poczucia humoru.


Cóż jest to kolejna kopia popularnej gry. Nie jestem fanką kopiowania cudzego pomysłu. Pewnym urozmaiceniem jest tu wydanie gry w wersji obrazkowej. Gra na pewno jest mała, lekka i łatwa do transportu. Pojechała w końcu z nami ponad 1600 km na nadczarnomorski step! I przetrwała to ;) Szybka, imprezowa gierka, która niestety szybko się nudzi. Cena za którą znalazłam tę grę (ok. 40zł) to stanowczo za dużo jak na pozycję tego typu. Może jakby była na promocji dla wielkiego fana CAH to warto. Ja preferuję inne imprezowe gry.


Rarianna

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

DRAKO - smok kontra krasnoludy


Niedawno wróciło do sprzedaży, więc warto było sobie przypomnieć odczucia względem tej gry. Wielka jaszczurka kontra parę odważnych krasnoludów kojarzy się z "Hobbitem", aczkolwiek oficjalnie nie jest wydana pod szyldem Władcy Pierścieni. Co ma zatem do zaoferowania?


Gdy otwieramy pudełko napotykamy 4 figurki. Trzy przedstawiają krasnoludy z różnym uzbrojeniem, czwarta to dumny, czerwony smok. Są jednolite i plastykowe. Osobiście uważam, że aż się prosi by je pomalować, ale to może zostawię komuś kto zrobi to przynajmniej znośnie. W zestawie jest też plansza,  dwie mniejsze przedstawiające dwie strony starcia, karty i garść znaczników ran. Zatem standardowo i bez rewelacji. Dominuje mocny karton i plastyk. Pudełko jest wg mnie trochę za duże jak na potrzeby gry, ale to już naprawdę kwestia czepiania się. Grafiki są za to bardzo klimatyczne. Za nie daję plusika. A teraz przejdźmy do mechaniki.


Gra dla dwóch osób, polegająca na dobieraniu i zagrywaniu kart. Co za tym idzie element losowy jest tutaj istotny. Nie ma klasycznego deck buildingu, zatem operujemy tylko na randomowo dobranych kartach a co za tym idzie akcjach. Jeden smok, kontra 3 krasnoludy. Przy czym krasnolud z siecią może uziemić nam smoka. Gdzie lot jest według mnie najlepszą umiejętnością naszej ognistej jaszczurki. Wiem, że kładziono duży nacisk by gra była dobrze zbalansowana. By szanse wygranej rozkładały się 50/50. Jednak w moim odczuciu krasnoludy mają odrobinę większą szansę. Da się to zauważyć. Gdy rozegra się odpowiednio dużo partii widać, że ciężar zwycięstwa przechyla szalę na korzyść brodatych wojowników.


W niedzielnym, luźnym graniu może to być niezauważalne. W moim odczuciu ta gra jest bardzo podobna do Gejsz. Gdzie wygraną sugerowałabym osądzać po rozegraniu iluś partii, by mieć większą próbę statystyczną. Mimo to czasem miło wrócić. do Drako. Nie jest to moja ulubiona gra, ale jest ładna, lekka, i dosyć krótka. Może dla początkujących graczy jako wprowadzenie w świat planszówek będzie odpowiednia.

Rarianna

piątek, 25 sierpnia 2017

PIĘĆ OGÓRKÓW - dobre, bo ogórkowe


Pamiątka z tegorocznych Zakonek, bardzo dziękujemy sponsorom za wsparcie! Pięć ogórków można było zdobyć jako jedną z nagród w turnieju Hnefetafla (niebawem opiszę tę starożytną grę). A tymczasem przyjrzyjmy się tej sympatycznej karciance.


W małym pudełeczku kryje się talia kart z numerami od 1 do 15. Zagrywamy karty by zdobywać lewe. Tylko ostatnia lewa w rundzie jest niefajna i kto zdobędzie siódmą, łapie karne ogórki. Przegrywa ten, kto zgromadzi 5 ogórków. To wszystko. Możecie już grać. Bawcie się dobrze ;)
Gra jest banalna i ma baaardzo istotny czynnik losowości.Zasady są tak ustawione, że niemal wszystko zależy tylko od początkowego szczęścia w rozdawaniu kart. Przy większej ilości graczy trochę się to niweluje, ale bardzo nieznacznie. Przy grze na dwie osoby to właściwie nie ma znaczenia jak gramy, zależy co dostaniemy. Nie jesteśmy w stanie nic z tym zrobić. Z drugiej strony, to klasyczny przykład 'game of chance'. Tak samo jak kościane gry typu zombie dice, cthulhu dice, świńska gra czy dungeon roll. To nie jest ambitny tytuł. To jest przyjemny tytuł. Dla dzieci to sympatyczna pozycja a znaczniki są przeurocze. Dla dorosłych? No cóż, partia błyskawiczna, zabawna i ogórkowa. Jako przerwa między bardziej absorbującymi umysł pozycjami? Doskonała! Przez swój rozmiar i masę świetnie też nada się jako podróżna gra do pociągu lub na lotnisko. Gra dopiero weszła do naszej kolekcji a jestem przekonana, że pojedzie z nami na wiele wypadów.


Rarianna

piątek, 11 sierpnia 2017

Zwierzątka!

Dziś nie o grach, bo nie samymi grami człowiek żyje. Mój pies jest mi wiernym towarzyszem w drodze przez planszówkowe życie i w swej łaskawości nawet nie depcze komponentów gry.

Nie wszystkie zwierzątka mają tyle szczęścia by siedzieć wygodnie w domu z kochanym człowiekiem, więc chociaż kliknijmy by zebrać karmę dla nich :)

https://www.ceneo.pl/lp/rekordowa-miska-2017#pid=14800&crid=130227&cid=22832

środa, 2 sierpnia 2017

SID MEIER'S CIVILIZATION - czy Asyryjczycy wylądują na księżycu?


Kto nigdy nie grał w Sida Meiera Cywilizacje, niech pierwszy rzuci kamieniem. Oto przeniesiona na planszę została gra komputerowa o niemal legendarnym już statusie. Strategia, polegająca na przeprowadzeniu wybranej nacji do zwycięstwa poprzez wieki. Wojny, handel, rozwój naukowy i kulturowy - tyle opcji, by to właśnie Twoja cywilizacja była najwspanialsza na świecie.


Civilization jest prześlicznie wydana. Grafiki zaczerpnięte z gry są kolorowe i trzymają klimat. Cała masa kart (naprawdę jest ich mnóstwo, trochę Horror się kojarzy, ale cywilizacja wygrywa pod względem ilości) oznaczających ustroje, technologie, wydarzenia, jednostki bojowe, karty pomocy i... ech, naprawdę dużo tego. A dochodzą jeszcze żetony! Ale spokojnie, nie będę ich wymieniać. Faktem jest, że gra zawiera mnóstwo drobnych elementów, więc trzeba być ostrożnym by nie pogubić a do tego wymaga wiele płaskiej przestrzeni na rozłożenie. Według opisu gry można się zmieścić z całą partią w 3h... Heh, może przesadnie kombinujemy, ale nie wystarcza nam tyle czasu.


Co do mechaniki pamiętać trzeba o jednym. Cywilizacja nie jest grą dla początkujących graczy. Tura jest złożona i dzieli się na 5 faz, przy czym niektóre fazy mają po kilka opcji. Mechanika walki została rozwiązana ciekawie, choć trochę frustrująco. Gra jest pozycją strategiczną. Dużo zaangażowania wymaga planowanie kolejnych ruchów i losowanie ze swoich zasobów jednostek do walki pozostawia pewien niesmak. 


Jest to jedna z lepszych gier, w które grałam i chętnie powróciłabym do niej nie raz, choć jest to pozycja sycąca. Po rozegraniu jej ma się ochotę na dłuższą przerwę. Zajmuje też zwykle większość planszówkowego wieczoru, więc miecie to na względzie planując planszówkowe menu na imprezę ;)
Kolejna zdobywczyni "Złotej Gwiazdki". :D
Rarianna

P.S. Muszę w końcu zrobić ładną odznakę Złotej Gwiazdki :)

czwartek, 20 lipca 2017

Dice Brewing – jak uwarzyć dobre piwo?


Po zdecydowanie za długiej i nie do końca planowanej przerwie, wracam do pisania. Jako, że wracam świeżo z wykopalisk, to przyjrzymy się grze, która najlepiej oddaje urok życia w obozie. Dice Brewring to anglojęzyczna gra kościana,w której mamy za zadanie wycraftować dobre piwa.


Na wstępie pragnę uspokoić – angielski nie jest istotną częścią gry. Wszystko jest ładnie graficznie rozpisane, więc po pierwszym czytaniu instrukcji ze zrozumieniem, można sobie sprawnie przypominać obowiązujące reguły na podstawie obrazków. Co do reszty... Cóż, jest to gra kościana, więc nikogo nie zaskoczę, pisząc, że istotnie jest tu wiele kolorowych kostek. Ich barwy mają znaczenie w grze, stanowią m.in. zróżnicowanie składników w naszych piwach. Jedna plansza przypominająca ruchy i mini plansze dla graczy - ładnie, kolorowo wydane. Ich podstawowym plusem jest wcześniej wspomniana czytelność. Bardzo pomagają uporządkować działania w turze.


Jest to bardzo losowa gra. W końcu jej głównym silnikiem, generującym postępy, są rzuty kośćmi. Posiada pewne elementy planowania, jak chociażby rodzaje ulepszeń i patentów, które można dokupić do swojego browaru. Osobiście wolę gry, w których mam większy wpływ na postępy. Innymi słowy: lubię wiedzieć, że przegrana wynika z tego, że nie pomyślałam a nie z wyroku fortun ;) Pomijając ten element dobrze się bawiłam, grając w nią. Nie jest zbyt krótka, ani szczególnie złożona, a tematyka sprawia, że gra staje się dobrą pozycją imprezową.

I choć gra nie zajmuje najwyższego miejsca w moim osobistym rankingu to polecam ją na lżejsze granie lub dla początkujących graczy :)


Rarianna

wtorek, 4 kwietnia 2017

TABOO - gra o tym,czego nie mówić


Dawno nie pisałam! Niestety semestr na uczelni zaczął się pełną parą a okazało się do tego, że licencjat na prawdę nie chce napisać się sam. Taki brak współpracy mnie doprawdy zasmuca!

W każdym razie na dziś coś z klasyki gier familijno - imprezowych, czyli Taboo. Nazwa oznacza coś, czego powiedzieć nie wolno, o czym się nie rozmawia. Na czym w takim razie polega taka gra imprezowa? Na mówieniu dookoła oczywiście! Poznajesz słowo i musisz naprowadzić swoją drużynę by odgadła to słowo. Łatwe? Tu się pojawia taboo, jest kilka słów, których nie możesz używać podczas opisywania tego hasła. Jak opiszesz biedronkę nie używając słów takich jak "czerwony" lub "kropki"? Dodatkowo drużyna przeciwna liczy Ci czas, więc musisz działać szybko!


Jest kilka opcji przewidzianych w instrukcji by urozmaicić rozgrywkę, więc gra ma duże szanse by często powracać na imprezowy stół. Mi się bardzo spodobała jakość wykonania. Kostka, klepsyderka, karty i piszczałka są naprawdę świetne! Co prawda piszcząca zabawka wpędza mojego psa w stan opętania demonem, więc my przerzuciliśmy się na klaskanie gdy ktoś użył błędnego słowa... I tak dobrze wykonana gra! Przy takich grach nasuwa się główne pytanie, kiedy zgrają się karty. Ile razy i na ile sposobów można opowiadać czym jest chmiel? Teoretycznie każda karta ma 4 kategorie kolorów i tasowanie wprowadza dosyć dużą losowość. Myślę, że akurat w przypadku tej gry nie musimy się przejmować repetywnością talii jak np.w tym przypadku.


Osobiste odczucia? Lubię tę grę, może bardziej ze względu na sentyment, ponieważ jest to jedna z pierwszych gier imprezowych, które rozgrywałam. Dodatkowo gry słowno - literowe należą do kategorii znajdującej się w mojej ścisłej czołówce <3 (Boggle rządzą!) Wiem, że nie jest to wybitna pozycja, ale zajmuje szczególne miejsce w moim serduszku, dlatego zachęcam byście dali jej szansę. Oferuje naprawdę wiele godzin zabawy!

Rarianna

P.S. Obiecuję wrócić do regularnego pisania, szykuję też kolejną notkę o starożytnej grze! Bądźmy w kontakcie :)

wtorek, 14 lutego 2017

POKÓJ 25 - ucieknij z więzienia



Gra o ucieczce z więzienia! Przywodzi na myśl klasyczny horror The Cube, bo też jest na nim wzorowana. Czy uda się Wam opuścić kompleks 25 pomieszczeń nim minie czas lub spotka Was śmierć?

W sporym pudełku znajdujemy 34 kafelki pokoi. Normalnie potrzebujemy 25, zatem jest to krok do zwiększenia regrywalności gry. Nie dość, że układ więzienia zmienia się z każda rozgrywką (kafle z pomieszczeniami są tasowane) to jeszcze z każdą rundą w wyniku działań graczy. Elementy gry są bardzo wytrzymałe. Jest 6 różnych postaci, które poza kolorem nie różnią się niczym. Trochę szkoda. Z drugiej strony gra oferuje aż 4 tryby rozgrywki, od najwyższego stopnia rywalizacji, poprzez niechętną współpracę, po czystą kooperację. Świetna sprawa!


Zaskakującym znalazłam fakt, że gra jest faktycznie grywalna w każdym trybie. Trudno jest naprawdę zbilansować dobrze grę a tu twórcom udało się to zrobić w 4 formacjach. Głęboki ukłon wobec autorów, ponieważ wykonali kawał dobrze wykonanej pracy. Mimo, że może z pozoru zdawać się złożoną pozycją - gra świetnie nadaje się na mniejszą imprezę. Jest krótka i po pierwszej kolejce zasady są już jasne.  Ma duży stopień interakcji między graczami. Zagrania osobiście na drugiego gracza jak np.wypchnięcie go z pokoju oraz zagrania planszą (przesunięcie kolumny lub poziomu) mogą wygenerować dużo chaosu na planszy.

Kevin to moje duchowe zwierzę

Z czego taki chaos w interakcji może wynikać? Postawmy się w sytuacji więźnia, który w trakcie programowania deklaruje dwie akcje: podglądanie i ruch. Kolejność ich wykonywania jednak to wszyscy wykonują akcję nr 1 a dopiero potem 2. Zatem może się okazać, że podsłucha jeden pokój. Następnie drugi gracz przesunie kolumnę i nagle okazuje się, że pierwszy znajduje się w sytuacji, gdzie musi wykonać ruch (zdążył go wcześniej zaprogramować)w nieznanym otoczeniu. Czy to będzie bezpieczne pomieszczenie? Może pułapka? A może komora śmierci, która nawet nie daje szansy na uniknięcie smutnego losu? Gra potrafi obudzić wiele emocji :) 

Podsumowując? Uważam, że to świetna gra: 
  • wiele wariantów rozgrywki, 
  • średni stopień złożoności, 
  • porządnie wydana
  • jedna z postaci wygląda jak doktor Brown z powrotu do przyszłości.
W pełni zasługuje na odznakę złotej gwiazdki i gdybym choć trochę umiała w programy graficzne, to bym ją tu wkleiła. Niestety ograniczę się tylko do kategorii w etykiecie. Bawcie się świetnie, walcząc o życie! Nic tak nie motywuje <3

Rarianna




poniedziałek, 6 lutego 2017

WOLSUNG - magia w świecie pary na planszy


O steampunkowym systemie RPG Wolsung - magia w świecie pary pewnie każdy słyszał. Chociażby pobieżnie. Mocno fluffowy system o filmowym wydźwięku w XIX- wiecznym odpowiedniku umagicznionej Europy. A planszówka? Ekonomiczna o dziwo! Nadchodzi Wystawa Światowa i 4 mocarstwa pragną popisać się swoją potęgą. Które przygotuje najwspanialsze maszyny?




Pudełko jest duże i może przerazić, ale gdy już zostanie otwarte okazuje się, że kart i znaczników nie ma aż tak dużo. Plastikowe usztywnienie w środku ma zapewnić dobrą ochroną na kombinaty, czyli kartonikowe pudełeczka, a raczej zakłady, gdzie wrzucamy swoich pracowników by zdobywali dla nas surowce. Znaczniki pracowników są drewnianymi krążkami, podobnie jak znacznik inżyniera i ulepszeń. Już wielokrotnie rozpływałam się nad wykorzystywaniem drewna jako tworzywa do planszówek (jestem fanką), więc nie będę przynudzać po raz kolejny. Rysunki są ładne choć nie utrzymują klimatu, który możemy kojarzyć z podręcznika.


Mechanika (auction/ bidding) jest dobrze znana z wielu innych tytułów (Wysokie napięcie, Odbudowa Warszawy itp.).  Losowość jest ograniczona do bardzo małego stopnia, losuje się karty projektów, które będą dostępne do kupienia i początkową kartę z celami. Z ciekawych a nie tak popularnych motywów mechanicznych jest wprowadzenie strajku! w fazie maszyn, gdy dokłada się kolejne projekty można wylosować kartę, na której pracownicy wychodzą na ulice i protestują przeciwko takiej eksploatacji. Cóż nam pozostaje? Losować karty specjalne i sprawdzić jak nasz zakład sobie poradził z tymi przeciwnościami losu. W najgorszym przypadku tracimy dwóch pracowników do rozdysponowania na przyszłą turę (co mocno daje się we znaki, bo standardowo mamy 3-4) a najlepszym rozchodzi się po kościach i ruszamy dalej z produkcją.



Z minusów? Instrukcja dla mnie była napisana ciężko, ale przez skojarzenia z innymi podobnymi grami jakoś przyszło nam ustalić obowiązujące zasady. Boję się o kombinaty, są takie delikatne!
Dla mnie to nie był minus, ale niektórym może się nie podobać, że gra skupia się na produkcji. Moim zdaniem to było bardzo ciekawe podejście od innej strony. Gdy pierwszy raz spotkałam się z tą grą pomyślałam, o tak - Wolsung!, o nie - karcianka, pewnie na blef... o tak- to jednak ekonomiczna! Taki rollercoaster emocji zaliczyłam, że hej. Grę polecam, Naprawdę świetne pozycja. Nie bez powodu w 2009 roku otrzymała tytuł gry roku ;)


Rarianna

niedziela, 29 stycznia 2017

ABALONE - czyli gra z podróży



Na dziś przygotowałam pozycję, która stała się moją pamiątką z pobytu na Ukrainie. W uroczym wesołym Cthulhu oprócz ciastek, herbaty i miłego klimatu był oczywiście sklepik, gdzie po przepłaceniu ;) można było kupić sobie grę. Normalnie staram się racjonalnie dysponować środkami. Może to wydanie podróżne, może fakt, że całym sercem popieram inicjatywę antykafejki a może fakt, że bardzo trudno mi było znaleźć jakiekolwiek sklepy z grami na mieście sprawił, że zostałam posiadaczką Abalone - gry logicznej.


Gra polega na spychaniu kulek przeciwnika do rynny okalającej planszę. W wersji mobilnej gra jest wyposażona w pokrywkę, która utrzymuje kulki na swoim miejscu. Zatem jeśli okoliczności zmuszą do przerwania rozgrywki nic nie stoi na przeszkodzie by powrócić do niej w dokładnie tym samym momencie tylko w bardziej sprzyjającej sytuacji.

Warto zauważyć, że gra w '90 roku została wyróżniona przez stowarzyszenie Mensa a we Francji zyskała miano gry roku. Gra umiliła mi wielogodzinne przejazdy pociągami (w Rosji i na Ukrainie 16 godzin w pociągu to przejażdżka a nie podróż). Jest lekka i wytrzymała. Gra ma zerową losowość, więc spodoba się wszystkim, którzy lubią kombinować. Polecam! 5/5

Rarianna



sobota, 21 stycznia 2017

HOBBIT


Sesja się zbliża, więc i czasu na gry mniej :< Jednak nie na tyle mniej by w ogóle zarzucić temat! Dlatego dziś opiszę grę przygodową, dosyć krótką, bo do rozegrania w niecałą godzinkę - jaką jest Hobbit.

Mamy dobrze zorganizowane pudełko z kartami, planszą, żetonami, bardzo fancy kryształami oraz figurkami Smauga i Bilba. Należy się 5+ za naprawdę świetnie wykonanie gry. Za równo jakość materiałów jak i szata graficzna pozwala wczuć się w klimat fantasy świata Tolkiena.


Zasady są bardzo przystępne, do wytłumaczenia w parę minut. Ruch jest generowany na podstawie zagrań kartami krasnoludów, walki są rozpatrywane na podstawie bonusów z "karty postaci" i wyników na kościach. Grę wygrywa ten, kto na koniec ma więcej kryształów ze zrealizowanych zadań. Podoba mi się to, że w Hobbita można przegrać. Lubię ten posmak rywalizacji i wyzwania (choć tu jest stosunkowo łatwo), który napotykamy podczas walki z grą (jeśli lubicie wyzwania, spróbujcie gry Ghost Stories).


Jest to jedna z moich ulubionych gier w uniwersum LOTR'a. Grałam jeszcze kiedyś w takiego dziwnego hobbita z ósemkową planszą, ale niestety nie jestem w stanie znaleźć nigdzie tego wydania by wiedzieć kogo za to winić (jak znacie to podrzućcie). Ma pewien aspekt kooperacji, ponieważ jeśli zawiedziemy z side questami odpowiednią ilość razy to Smaug przyjdzie do miasta nad jeziorem i je zniszczy, co wiąże się ze smutnym końcem gry. Innymi słowy, albo razem doprowadzimy grę do końca (i potem się rozliczymy, komu poszło lepiej) albo wszyscy przegrywamy. Polecam 4/5

Rarianna

P.S. Miałam prelekcję na Uniwersytecie Warszawskim na temat znalezisk gier planszowych w Egipcie rzymskim. Poszła na tyle dobrze, że może pojadę na misję prowadzić własne opisy, byłoby super, prawda? :)

piątek, 13 stycznia 2017

BITWA NA MORZU



Była na promocji a jako, że promocja to ulubiona marka wielu osób koleżanka przynosi nam grę "Bitwa na morzu". Kto przewiezie najwięcej skarbów?

Dostajemy po 6 statków o różnych wartościach statystyk jak szybkość, siła bojowa czy ilość wiezionych skarbów. Dostajemy też 6 tokenów z buffami do tych statystyk. Zagrywasz kartę statku z ręki koszulką do góry, tak by przeciwnicy nie wiedzieli jakim statkiem będziesz się poruszał a potem jednocześnie dorzucacie tokeny ze wspomaganiem w ilości dowolnej. Najszybszy statek ucieka, pozostałe toczą bitwę morską (siła bojowa statku + ewentualny token + rzut kostką). Kto wygrywa zgarnia skarby pokonanego.



Gra bardzo prosta i z minimalnymi elementami losowymi (wszak występują tylko w bitwie morskiej). Trzeba przyznać, że jest ładnie wydana. Pudełko może trochę za duże, ale rysunki są śliczne, tokeny zdają się być wytrzymałe a kostka jest zrobiona niemal designersko.
Pozycja ta jest dedykowana dzieciom i dla nich na pewno świetnie się sprawdza. Uczy logicznego myślenia i pomaga stawiać pierwsze kroki we wspaniałym świecie strategii.


Podsumowując:
zagraliśmy w nią parę razy i trochę się pośmialiśmy (w instrukcji na 2 osoby opisali grę z wirtualnym 3 graczem "Dziadkiem" i że to wstyd z nim przegrać.... no cóż, raz nam się udało :D ). Jak na tak tanią grę, jest nawet niezłą pozycją rozwojową dla dzieci. Polecam :)

Rarianna

czwartek, 5 stycznia 2017

TAJNIACY



Agent specjalny Jej Królewskiej Mości melduje się na rozkaz. Jest w posiadaniu tajnej wiadomości, którą musi przekazać innym agentom ze swojej siatki... I tu wkracza gracz.

Można grać już od dwóch osób lub w więcej, tworząc drużynę. Jedna osoba zna rozkład agentów wśród przedstawionej siatki. Jednak jak przekazać kolegom ich lokalizacje? Oczywiście szyfrem! Woda 3, oznacza, że sojusznicy agenci ukrywają się pod pseudonimami przywodzącymi na myśl coś z wodą i jest ich trzech. Pojazd 2 - dwa pseudonimy, które kojarzą się ze środkiem transportu itd.



Gra jest prosta, ale bardzo emocjonująca! Co on miał namyśli? Jak mu się to kojarzy z trawą? Jak ja mam znaleźć jedno skojarzenie między tymi dwoma różnymi słowami i nie zasugerować agenta wroga? Ha! Jakby tego było mało, wśród tłumu ukrywa się morderca. Jeśli na niego wpadniecie gra się kończy natychmiastową przegraną.



Świetna gra, jakość wydania, duża regrywalność. Mi się trochę kojarzy z Taboo tylko w uroczym szpiegowskim klimacie. Serdecznie polecam tę grę.

Rarianna


P.S. Czy Wam też koleś kojarzy się z Obamą?

poniedziałek, 2 stycznia 2017

MERELS


Nowy rok pragnę zacząć bardziej edukacyjnie. Pamiętajmy, że gry planszowe nie są tylko modą ostatnich paru lat. Ludzie od najdawniejszych czasów lubili urozmaicać sobie czas przy partyjce nad grą stołową. Z racji, że jest to temat mojej pracy licencjackiej postaram się teraz minimum raz w miesiącu przedstawić jakąś starożytną grę. :)




Pięknie zachowana plansza wyryta w kamiennej płycie. Drewno często było kojarzone z luksusowym surowcem w krajach typu Egipt lub Grecja, znaczenie wygodniej było wykorzystywać kamienne płyty, które ostawały się jako odpady produkcyjne podczas budowania. Tak też się stało w Abu Sha'ar - rzymskim forcie na wybrzeżach Morza Czerwonego, gdzie archeolodzy znaleźli pomieszczenie z ponad 20 egzemplarzami gier planszowych! Tak wyglądała starożytna gralnia! (#shelfie ;) ) Jedną z częściej pojawiających się pozycji była właśnie Merels.


Przyjaciółka pomogła mi przy odtworzeniu gry w domowych warunkach. Odpuściłyśmy sobie kamień jako tworzywo i wybrałyśmy modelinę. Wymiary zostały zachowane z dokumentacji archeologicznej dotyczącej wykopalisk w Abu Sha'ar.

Na czym polega gra?


Dokładamy po kolei, po jednym swoim znaczniku na planszy.Mamy ich startowo po 3. Gdy już wszystkie 6 pionków znajduje się na planszy naszym celem jako gracza jest ułożenie 3 w jednej linii. Linia ta musi przechodzić przez środek, krzywe na krawędzi planszy się nie liczą. Ruchy polegają na przesuwaniu po jednym pionku, póki nie uda nam się zrealizować celu. Jak widać gra nie należy do złożonych. Jest to dosyć typowe, że starożytne gry miały bardzo proste zasady a cała mechanika sprowadzała się do wykorzystania swoich własnych zdolności strategicznego myślenia. 




Gra jest uproszczoną wersją Tabluta, inaczej zwana Nine Men's Morris. W mojej ocenie gra należy do przyjemnych, spodoba się pasjonatom i miłośnikom główkowania, chociaż pamiętajmy, że nie jest to złożona strategia typu Mage Knight ;) Niemniej granie w nią sprawia przyjemność.
Przy okazji, jeśli macie ochotę poczuć się jak rzymski żołnierz podczas pobytu w forcie, gdy nie ma co robić, ale nie chce Wam się odtwarzać gry własnoręcznie to można w to zagrać online tutaj.


Jeśli zapragnęliście dowiedzieć się czegoś więcej o historii tej gry to proszę dawać znać. :)

Rarianna