piątek, 11 sierpnia 2017

Zwierzątka!

Dziś nie o grach, bo nie samymi grami człowiek żyje. Mój pies jest mi wiernym towarzyszem w drodze przez planszówkowe życie i w swej łaskawości nawet nie depcze komponentów gry.

Nie wszystkie zwierzątka mają tyle szczęścia by siedzieć wygodnie w domu z kochanym człowiekiem, więc chociaż kliknijmy by zebrać karmę dla nich :)

https://www.ceneo.pl/lp/rekordowa-miska-2017#pid=14800&crid=130227&cid=22832

środa, 2 sierpnia 2017

SID MEIER'S CIVILIZATION - czy Asyryjczycy wylądują na księżycu?


Kto nigdy nie grał w Sida Meiera Cywilizacje, niech pierwszy rzuci kamieniem. Oto przeniesiona na planszę została gra komputerowa o niemal legendarnym już statusie. Strategia, polegająca na przeprowadzeniu wybranej nacji do zwycięstwa poprzez wieki. Wojny, handel, rozwój naukowy i kulturowy - tyle opcji, by to właśnie Twoja cywilizacja była najwspanialsza na świecie.


Civilization jest prześlicznie wydana. Grafiki zaczerpnięte z gry są kolorowe i trzymają klimat. Cała masa kart (naprawdę jest ich mnóstwo, trochę Horror się kojarzy, ale cywilizacja wygrywa pod względem ilości) oznaczających ustroje, technologie, wydarzenia, jednostki bojowe, karty pomocy i... ech, naprawdę dużo tego. A dochodzą jeszcze żetony! Ale spokojnie, nie będę ich wymieniać. Faktem jest, że gra zawiera mnóstwo drobnych elementów, więc trzeba być ostrożnym by nie pogubić a do tego wymaga wiele płaskiej przestrzeni na rozłożenie. Według opisu gry można się zmieścić z całą partią w 3h... Heh, może przesadnie kombinujemy, ale nie wystarcza nam tyle czasu.


Co do mechaniki pamiętać trzeba o jednym. Cywilizacja nie jest grą dla początkujących graczy. Tura jest złożona i dzieli się na 5 faz, przy czym niektóre fazy mają po kilka opcji. Mechanika walki została rozwiązana ciekawie, choć trochę frustrująco. Gra jest pozycją strategiczną. Dużo zaangażowania wymaga planowanie kolejnych ruchów i losowanie ze swoich zasobów jednostek do walki pozostawia pewien niesmak. 


Jest to jedna z lepszych gier, w które grałam i chętnie powróciłabym do niej nie raz, choć jest to pozycja sycąca. Po rozegraniu jej ma się ochotę na dłuższą przerwę. Zajmuje też zwykle większość planszówkowego wieczoru, więc miecie to na względzie planując planszówkowe menu na imprezę ;)
Kolejna zdobywczyni "Złotej Gwiazdki". :D
Rarianna

P.S. Muszę w końcu zrobić ładną odznakę Złotej Gwiazdki :)

czwartek, 20 lipca 2017

Dice Brewing – jak uwarzyć dobre piwo?


Po zdecydowanie za długiej i nie do końca planowanej przerwie, wracam do pisania. Jako, że wracam świeżo z wykopalisk, to przyjrzymy się grze, która najlepiej oddaje urok życia w obozie. Dice Brewring to anglojęzyczna gra kościana,w której mamy za zadanie wycraftować dobre piwa.


Na wstępie pragnę uspokoić – angielski nie jest istotną częścią gry. Wszystko jest ładnie graficznie rozpisane, więc po pierwszym czytaniu instrukcji ze zrozumieniem, można sobie sprawnie przypominać obowiązujące reguły na podstawie obrazków. Co do reszty... Cóż, jest to gra kościana, więc nikogo nie zaskoczę, pisząc, że istotnie jest tu wiele kolorowych kostek. Ich barwy mają znaczenie w grze, stanowią m.in. zróżnicowanie składników w naszych piwach. Jedna plansza przypominająca ruchy i mini plansze dla graczy - ładnie, kolorowo wydane. Ich podstawowym plusem jest wcześniej wspomniana czytelność. Bardzo pomagają uporządkować działania w turze.


Jest to bardzo losowa gra. W końcu jej głównym silnikiem, generującym postępy, są rzuty kośćmi. Posiada pewne elementy planowania, jak chociażby rodzaje ulepszeń i patentów, które można dokupić do swojego browaru. Osobiście wolę gry, w których mam większy wpływ na postępy. Innymi słowy: lubię wiedzieć, że przegrana wynika z tego, że nie pomyślałam a nie z wyroku fortun ;) Pomijając ten element dobrze się bawiłam, grając w nią. Nie jest zbyt krótka, ani szczególnie złożona, a tematyka sprawia, że gra staje się dobrą pozycją imprezową.

I choć gra nie zajmuje najwyższego miejsca w moim osobistym rankingu to polecam ją na lżejsze granie lub dla początkujących graczy :)


Rarianna

wtorek, 4 kwietnia 2017

TABOO - gra o tym,czego nie mówić


Dawno nie pisałam! Niestety semestr na uczelni zaczął się pełną parą a okazało się do tego, że licencjat na prawdę nie chce napisać się sam. Taki brak współpracy mnie doprawdy zasmuca!

W każdym razie na dziś coś z klasyki gier familijno - imprezowych, czyli Taboo. Nazwa oznacza coś, czego powiedzieć nie wolno, o czym się nie rozmawia. Na czym w takim razie polega taka gra imprezowa? Na mówieniu dookoła oczywiście! Poznajesz słowo i musisz naprowadzić swoją drużynę by odgadła to słowo. Łatwe? Tu się pojawia taboo, jest kilka słów, których nie możesz używać podczas opisywania tego hasła. Jak opiszesz biedronkę nie używając słów takich jak "czerwony" lub "kropki"? Dodatkowo drużyna przeciwna liczy Ci czas, więc musisz działać szybko!


Jest kilka opcji przewidzianych w instrukcji by urozmaicić rozgrywkę, więc gra ma duże szanse by często powracać na imprezowy stół. Mi się bardzo spodobała jakość wykonania. Kostka, klepsyderka, karty i piszczałka są naprawdę świetne! Co prawda piszcząca zabawka wpędza mojego psa w stan opętania demonem, więc my przerzuciliśmy się na klaskanie gdy ktoś użył błędnego słowa... I tak dobrze wykonana gra! Przy takich grach nasuwa się główne pytanie, kiedy zgrają się karty. Ile razy i na ile sposobów można opowiadać czym jest chmiel? Teoretycznie każda karta ma 4 kategorie kolorów i tasowanie wprowadza dosyć dużą losowość. Myślę, że akurat w przypadku tej gry nie musimy się przejmować repetywnością talii jak np.w tym przypadku.


Osobiste odczucia? Lubię tę grę, może bardziej ze względu na sentyment, ponieważ jest to jedna z pierwszych gier imprezowych, które rozgrywałam. Dodatkowo gry słowno - literowe należą do kategorii znajdującej się w mojej ścisłej czołówce <3 (Boggle rządzą!) Wiem, że nie jest to wybitna pozycja, ale zajmuje szczególne miejsce w moim serduszku, dlatego zachęcam byście dali jej szansę. Oferuje naprawdę wiele godzin zabawy!

Rarianna

P.S. Obiecuję wrócić do regularnego pisania, szykuję też kolejną notkę o starożytnej grze! Bądźmy w kontakcie :)

wtorek, 14 lutego 2017

POKÓJ 25 - ucieknij z więzienia



Gra o ucieczce z więzienia! Przywodzi na myśl klasyczny horror The Cube, bo też jest na nim wzorowana. Czy uda się Wam opuścić kompleks 25 pomieszczeń nim minie czas lub spotka Was śmierć?

W sporym pudełku znajdujemy 34 kafelki pokoi. Normalnie potrzebujemy 25, zatem jest to krok do zwiększenia regrywalności gry. Nie dość, że układ więzienia zmienia się z każda rozgrywką (kafle z pomieszczeniami są tasowane) to jeszcze z każdą rundą w wyniku działań graczy. Elementy gry są bardzo wytrzymałe. Jest 6 różnych postaci, które poza kolorem nie różnią się niczym. Trochę szkoda. Z drugiej strony gra oferuje aż 4 tryby rozgrywki, od najwyższego stopnia rywalizacji, poprzez niechętną współpracę, po czystą kooperację. Świetna sprawa!


Zaskakującym znalazłam fakt, że gra jest faktycznie grywalna w każdym trybie. Trudno jest naprawdę zbilansować dobrze grę a tu twórcom udało się to zrobić w 4 formacjach. Głęboki ukłon wobec autorów, ponieważ wykonali kawał dobrze wykonanej pracy. Mimo, że może z pozoru zdawać się złożoną pozycją - gra świetnie nadaje się na mniejszą imprezę. Jest krótka i po pierwszej kolejce zasady są już jasne.  Ma duży stopień interakcji między graczami. Zagrania osobiście na drugiego gracza jak np.wypchnięcie go z pokoju oraz zagrania planszą (przesunięcie kolumny lub poziomu) mogą wygenerować dużo chaosu na planszy.

Kevin to moje duchowe zwierzę

Z czego taki chaos w interakcji może wynikać? Postawmy się w sytuacji więźnia, który w trakcie programowania deklaruje dwie akcje: podglądanie i ruch. Kolejność ich wykonywania jednak to wszyscy wykonują akcję nr 1 a dopiero potem 2. Zatem może się okazać, że podsłucha jeden pokój. Następnie drugi gracz przesunie kolumnę i nagle okazuje się, że pierwszy znajduje się w sytuacji, gdzie musi wykonać ruch (zdążył go wcześniej zaprogramować)w nieznanym otoczeniu. Czy to będzie bezpieczne pomieszczenie? Może pułapka? A może komora śmierci, która nawet nie daje szansy na uniknięcie smutnego losu? Gra potrafi obudzić wiele emocji :) 

Podsumowując? Uważam, że to świetna gra: 
  • wiele wariantów rozgrywki, 
  • średni stopień złożoności, 
  • porządnie wydana
  • jedna z postaci wygląda jak doktor Brown z powrotu do przyszłości.
W pełni zasługuje na odznakę złotej gwiazdki i gdybym choć trochę umiała w programy graficzne, to bym ją tu wkleiła. Niestety ograniczę się tylko do kategorii w etykiecie. Bawcie się świetnie, walcząc o życie! Nic tak nie motywuje <3

Rarianna




poniedziałek, 6 lutego 2017

WOLSUNG - magia w świecie pary na planszy


O steampunkowym systemie RPG Wolsung - magia w świecie pary pewnie każdy słyszał. Chociażby pobieżnie. Mocno fluffowy system o filmowym wydźwięku w XIX- wiecznym odpowiedniku umagicznionej Europy. A planszówka? Ekonomiczna o dziwo! Nadchodzi Wystawa Światowa i 4 mocarstwa pragną popisać się swoją potęgą. Które przygotuje najwspanialsze maszyny?




Pudełko jest duże i może przerazić, ale gdy już zostanie otwarte okazuje się, że kart i znaczników nie ma aż tak dużo. Plastikowe usztywnienie w środku ma zapewnić dobrą ochroną na kombinaty, czyli kartonikowe pudełeczka, a raczej zakłady, gdzie wrzucamy swoich pracowników by zdobywali dla nas surowce. Znaczniki pracowników są drewnianymi krążkami, podobnie jak znacznik inżyniera i ulepszeń. Już wielokrotnie rozpływałam się nad wykorzystywaniem drewna jako tworzywa do planszówek (jestem fanką), więc nie będę przynudzać po raz kolejny. Rysunki są ładne choć nie utrzymują klimatu, który możemy kojarzyć z podręcznika.


Mechanika (auction/ bidding) jest dobrze znana z wielu innych tytułów (Wysokie napięcie, Odbudowa Warszawy itp.).  Losowość jest ograniczona do bardzo małego stopnia, losuje się karty projektów, które będą dostępne do kupienia i początkową kartę z celami. Z ciekawych a nie tak popularnych motywów mechanicznych jest wprowadzenie strajku! w fazie maszyn, gdy dokłada się kolejne projekty można wylosować kartę, na której pracownicy wychodzą na ulice i protestują przeciwko takiej eksploatacji. Cóż nam pozostaje? Losować karty specjalne i sprawdzić jak nasz zakład sobie poradził z tymi przeciwnościami losu. W najgorszym przypadku tracimy dwóch pracowników do rozdysponowania na przyszłą turę (co mocno daje się we znaki, bo standardowo mamy 3-4) a najlepszym rozchodzi się po kościach i ruszamy dalej z produkcją.



Z minusów? Instrukcja dla mnie była napisana ciężko, ale przez skojarzenia z innymi podobnymi grami jakoś przyszło nam ustalić obowiązujące zasady. Boję się o kombinaty, są takie delikatne!
Dla mnie to nie był minus, ale niektórym może się nie podobać, że gra skupia się na produkcji. Moim zdaniem to było bardzo ciekawe podejście od innej strony. Gdy pierwszy raz spotkałam się z tą grą pomyślałam, o tak - Wolsung!, o nie - karcianka, pewnie na blef... o tak- to jednak ekonomiczna! Taki rollercoaster emocji zaliczyłam, że hej. Grę polecam, Naprawdę świetne pozycja. Nie bez powodu w 2009 roku otrzymała tytuł gry roku ;)


Rarianna

niedziela, 29 stycznia 2017

ABALONE - czyli gra z podróży



Na dziś przygotowałam pozycję, która stała się moją pamiątką z pobytu na Ukrainie. W uroczym wesołym Cthulhu oprócz ciastek, herbaty i miłego klimatu był oczywiście sklepik, gdzie po przepłaceniu ;) można było kupić sobie grę. Normalnie staram się racjonalnie dysponować środkami. Może to wydanie podróżne, może fakt, że całym sercem popieram inicjatywę antykafejki a może fakt, że bardzo trudno mi było znaleźć jakiekolwiek sklepy z grami na mieście sprawił, że zostałam posiadaczką Abalone - gry logicznej.


Gra polega na spychaniu kulek przeciwnika do rynny okalającej planszę. W wersji mobilnej gra jest wyposażona w pokrywkę, która utrzymuje kulki na swoim miejscu. Zatem jeśli okoliczności zmuszą do przerwania rozgrywki nic nie stoi na przeszkodzie by powrócić do niej w dokładnie tym samym momencie tylko w bardziej sprzyjającej sytuacji.

Warto zauważyć, że gra w '90 roku została wyróżniona przez stowarzyszenie Mensa a we Francji zyskała miano gry roku. Gra umiliła mi wielogodzinne przejazdy pociągami (w Rosji i na Ukrainie 16 godzin w pociągu to przejażdżka a nie podróż). Jest lekka i wytrzymała. Gra ma zerową losowość, więc spodoba się wszystkim, którzy lubią kombinować. Polecam! 5/5

Rarianna