poniedziałek, 15 stycznia 2018

NIE TYLKO DLA GEEKÓW - warsztaty tworzenia gier

Grafika ze strony warsztatów
W ostatnim kwartale 2017 roku w Lublinie odbywały się warsztaty tworzenia gier planszowych, prowadzone przez osoby związane z Fundacją Trach , w których części miałem przyjemność uczestniczyć, niestety z przyczyn zdrowotnych tylko połowy.

Warsztaty były podzielone na dwie części, planszówkową i komputerową. O komputerowej nie będę pisał, ponieważ jak możecie się domyślić brałem udział w części planszówkowej.

Pierwsza tura wykładów - zdjęcie z FP Fundacji Trach
Warsztaty oczywiście rozpoczęły się od zajęć z teoretycznym wprowadzeniem do tematu i przedstawieniem ogólnego planu zajęć wspólnym dla obu grup. Od drugich zajęć byliśmy już podzielenie na obie sekcje i zaczęła się prawdziwa nauka robienia gier. Było dużo ćwiczeń mających uświadomić nam podstawowe procesy, analizę mechanik, balansu i wprowadzanie zmian. Celem było stworzenie prototypów zaprojektowanych przez nas gier.

Część pomysłów jaka padła była dość ciekawa jak mechanika odkopywania miasta, i mam nadzieję, że kiedyś się ukażą w tej czy innej formie. Zajęcia tego typu jestem w stanie polecić wszystkim zainteresowanym tematem tworzenia gier planszowych, ale raczej jeśli odbywają się gdzieś bliżej miejsca zamieszkania.


Frytek

piątek, 12 stycznia 2018

ZERTZ 3 - logika w służbie zbierania kamieni


Ostatnio była lekka gra imprezowa, w sam raz na 20minutową odskocznie a dziś wracamy do gier wymagających myślenia! Jest to kolejna gra w naszej kolekcji polecana przez stowarzyszenie Mensa Polska!

Duże pudełko (zupełnie niepotrzebne takie duże) zawiera zestaw pierścieni, które ułożone w formie heksa tworzą planszę do gry. Oprócz tego mamy niby kamienne kulki w trzech różnych kolorach. Ach, i jeden materiałowy woreczek, gdzie można to spakować. Zasady są proste – jak zawsze w przypadku genialnych gier logicznych. Mamy do wyboru dwie akcje, zbicie przez przeskoczenie (obowiązkowe gdy istnieje odpowiedni układ) lub dostawienie kulki i usunięcie pierścienia z krawędzi planszy. Zatem można śmiało uznać, że gra jest bardzo prosta w założeniu. Schody zaczynają się gdy uświadomimy sobie jaki szereg możliwość rozciąga się przed graczem. Każdy ruch ma znaczenie. Pole planszy ulega stałemu kurczeniu się. Wygrana zależy od zdobycia konkretnego zestawu kolorystycznego kul.

wymuszenie bicia
Nie będę ukrywać, że Frytek mnie miażdży w Zertza. Jednak świadomość, że przegranie nie zależy od szczęścia a mojego skupienia i odrobiny myślenia sprawia, że się nie zniechęcam. Myślę, że to dobrze motywuje do ponownego próbowania a sposób w jaki maleje plansza sprawia, że w grę można rozegrać wielokrotnie i się nie nudzi. Tak samo jak Geniusz jest to gra, którą będę polecać i własną piersią bronić w razie gdyby ktoś chciał na nią złorzeczyć.

Rarianna




poniedziałek, 8 stycznia 2018

ROGATY SZCZUR - dodatkowy siewca zamętu


Jakiś czas temu sporządziłem krótką recenzję Chaosu w Starym Świecie, świetnej strategii w świecie Warhammera. Teraz przyszedł czas na jedyny dodatek do tej gry, Rogatego Szczura.

Jest to jeden z tych dodatków, które mimo swoich małych rozmiarów, mogą zmienić całą rozgrywkę zupełnie. I słowo “mogą” nie jest tutaj przypadkowe.


Główną zmianą wprowadzoną w dodatku jest wprowadzenie piątego boga chaosu, tytułowego Rogatego Szczura - boga scavenów. Ze względu na swoją liczebność odbiera on trochę miano “pożywki dla Korne’a” Nurge’owi, ale na tym podobieństwa się kończą. Gra się nim zupełnie inaczej, głównie za sprawą tego, że nie jest on w stanie korumpować jak inni bogowie, a tylko podłącza się do procesu niszczenia regionów. To powoduje, że początkowo może wydawać się trudniejszym do grania bogiem, ale jest po prostu zupełnie inny niż reszta.


Oczywiście wykonanie figurek jego wiernych, jak w przypadku podstawki, jest wręcz doskonałe. Tak samo nowe karty do gry. Dodatkowo czytelnie oznaczone aby można było odróżnić je od tych z podstawki.

A jeśli chodzi o nowe karty. W dodatku dostajemy nowe karty wydarzeń w starym świecie, które potrafią bardzo utrudnić rozgrywkę. W jednej trafiło nam się tak, że koszt przyzywania jednostek został zwiększony w połączeniu z ograniczeniem liczby kart chaosu do zagrywania. Przez połowę gry, dopóki te karty nie zeszły plansza była prawie pusta.


Najbardziej istotną, opcjonalną zmianą są nowe zestawy kart chaosu i ulepszeń dla starych bogów. I tutaj pojawia się największa zmiana w grze. Zmieniają one prawie całkowicie sposób w jaki należy grać bogami. Dla przykładu Khorne’owi zaczyna się opłacać iść w dominację regionów by wygrać.

Ogólnie dodatek uważam za wręcz perfekcyjny. Nieduży, ale dodający kilka nowych zróżnicowanych opcji gry. Jak dla mnie pozycja obowiązkowa dla każdego fana Chaosu w Starym Świecie.

Frytek

czwartek, 4 stycznia 2018

The Board Game Developer - Become A Game Design Ninja

grafika kursu ze strony udemy.com
Nowy rok, nowa ja... Wiadomo jak to bywa. Ale tym razem postanowiliśmy pomóc z postanowieniami noworocznymi! Zatem jeśli jednym z Twoich marzeń jest zrobienie własnej gry planszowej to w styczniu odwiedzaj nas wyjątkowo uważnie, ponieważ zrobimy opis paru kursów i szkoleń projektowania gier, dostępnych na rynku!

Na stronę udemy.com wpadliśmy przypadkiem. Rozbawiło nas hasło "Become a Game Design Ninja" i zajrzeliśmy. W kurs wlicza się 11 godzin wykładu w formie filmików na żądanie (stały dostęp) podzielone na 6 działów i podsumowanie wiedzy w formie przygotowanych pdfów, grupujących te wiedzę. Nagrania podzielone są na 6 działów, począwszy od ogólnego wprowadzenia jak w ogóle się do tego zabrać, poprzez podpowiedzi skąd czerpać inspirację aż po omawianie procesu testowania, przerabiania, mechanik i case study.
Pierwsza wersja planszy do Le Grand Tour
Czwarta (ciągle nie ostateczna) wersja planszy do Le Grande Tour

Dwóch prowadzący jest zabawnych i widać w nich pasję. Kochają to co robią. Tłumaczą w jasny, klarowny, ale i nie pozbawiony poczucia humoru sposób. Naprawdę warto wykonywać ćwiczenia, które zalecają! Dzięki temu zorientowałam się, że moja urocza gra karciana o pieskach oferuje doświadczenia godne This War of Mine - smutek, frustracje, choroby, głód i śmierć. Pieski padały jak muchy. Playtesty są bardzo ważne ;)


To był mój pierwszy kurs z tego typu, ale przyznam, że jestem bardzo zadowolona. Swój poziom uznałam jako bardzo początkujący. Pomogło mi to nabyć i uporządkować wiedzę. Wskazano również kierunek i zasugerowano pomoce w postaci książek i stron. Jeśli myślisz o stworzeniu i wydaniu własnej gry zdecydowanie warto poświęcić czas na to szkolenie. Zdecydowanymi plusami są cena i stały dostęp do treści.

Pochwalcie się swoimi grami przygotowanymi w ramach prac - jestem mega ciekawa co udało Wam się stworzyć :)

Rarianna


wtorek, 2 stycznia 2018

SPIRITS OF THE FOREST - złap je wszystkie

grafika zaczerpnięta z opisu gry na KickStarterze

W nowym hicie KS wcielamy się w byty, które pragną pozyskać przychylność duchów lasu. Zbieramy je, żetony przysługi oraz weryfikujemy moc, którą się dane duszki posługują. A wszystko to w prześlicznej oprawie graficznej.

Autorzy gier w formie reklamowej udostępnili elektroniczną wersję Spirits of the Forest na platformie Tabletopia. Nie oglądając się za siebie weszłam w nowy rok od zobaczenia czym jest ta gra, która nawiasem mówiąc miała już naprawdę niezłą reklamę przed startem kampanii. Nie będę tu pisała o planowanych komponentach, bo nie wiadomo ile rozszerzonych celów zrealizuje gra (na obecny moment już osiągnęła 300% a jej start miał miejsce 2 stycznia!) Na pierwszy rzut poszedł tryb solowy  (Frytek był w pracy). Rozgrywka 20 minutowa? Być może tyle mi faktycznie zajęła całość razem z podliczaniem punktów. Tryb solowy nie zachwyca, ale nie oszukujmy się - to trudne.

Solowy tryb na platformie tabletopia
Potem usiedliśmy i pyknęliśmy kilka partyjek we dwójkę i przyznam, że gra mi się spodobała. Kolekcjonowanie zestawów niczym w Kanagawie, lokowanie błyskotek na płytkach przywodzące na myśl Crows - to same tytułu, które dobrze oceniałam. Również i ta abstrakcyjna gra logiczna wydaje się świetną pozycją na lekkie, krótkie partyjki pokombinowania. Zasady są do wytłumaczenia w dwie minuty. Mechanika do złożonych nie należy - zatem gra będzie świetną pozycją dla początkujących a według mnie również jako pozycja familijna.


Biorąc pod uwagę cenę zaoferowaną KS - mówię zdecydowane "wspieram to". My na pewno jeszcze nie raz usiądziemy do leśnych duszków i postaramy się zdobyć ich przychylność.
P.S. O tym, że gra jest przyjemna może świadczyć też fakt, że Frytek mnie orżnął w drugim podejściu a mimo to mam ochotę dalej grać. Co prawda dostrzegam pewną tendencję - wygrywa u nas osoba, która nie zaczynała. Do tego w naszym przypadku nie było wygranych małą ilością punktów i ja jego i on mnie rozkładaliśmy na ponad 20 pkt przewagi. Warto by zastanowić się trochę nad balansem w tej grze.

Rarianna

piątek, 29 grudnia 2017

BETRAYAL AT HOUSE ON THE HILL - świąteczny unboxing cz. 1



Święta, święta i po świętach… ale pod choinką znaleźliśmy kilka prezentów, którymi chcielibyśmy się z wami podzielić. Na pierwszy ogień idzie "Betrayal at House on the Hill", kooperacyjna planszówka o badaniu nawiedzonego domostwa.


Pierwsza rzecz jaka pojawia się przed naszymi oczyma po otworzeniu pudełka to trzy książeczki. Jedna dość cienka z instrukcją i dwie grubsze z opcjonalnymi scenariuszami gry.
Instrukcja jest przejrzysta i przystępnie napisana. Scenariuszy nie czytałem jeszcze, ale na plus od razu widać uporządkowanie, każdy scenariusz jest krótki i znajduje się na osobnej stronie.



W zestawie dostajemy kilka zwykłych sześciennych kości, sporo znaczników i 6 figurek naszych dzielnych Badaczy. O ile są one przyjemne dla oka, to jednak w porównaniu z figurkami dostarczanymi ze Scythe czy Chaosem w Starym Świecie wypadają dość mizernie.



Karty natomiast wykonane są bardzo dobrze i ładnie. Z grą dostajemy ich trzy talie: talie Omenów, Przedmiotów i Wydarzeń.


Nie ma tutaj planszy jako takiej, ale zbiór 45 kafelków, z których zostanie stworzone domostwo w trakcie gry. Znów ilustracje są wykonane bardzo starannie i klimatycznie, moje lekkie obawy budzi cieńsza niż zwykle stosowana w planszówkach tektura, ale może to tylko przesadne czarnowidzenie z mojej strony.



Ogólnie stronę wizualną gry i zawartość pudełka oceniam dość pozytywnie, chociaż kilka rzeczy możnaby poprawić. Recenzję gry zamieścimy jak tylko uda nam się zebrać drużynę Exploratorów chętnych do zbadania nawiedzonego domostwa. A niedługo kolejny świąteczny unboxing. 

Frytek

środa, 27 grudnia 2017

GRA W REINKARNACJE - czyli Raczkowskiego gra planszowa


Dziś trochę satyrycznie, by z humorem pożegnać 2017 rok. W kwartalniku „ Przekrój” nr 2 tegoż roku ukazała się gra planszowa „Reinkarnacja”. Jak można się domyśleć fabułą gdy jest mierzenie się z kolejnymi wcieleniami a wygrywa ten, kto pierwszy osiągnie metę, czyli Nirwanę.

Szacie graficznej gry nie można dużo zarzucić wszak to rysunki Raczkowskiego! Instrukcje do pól opisane bezpośrednio na planszy wywierają wrażenie ogólnego zagracenia, ale cóż czynić. Miejsce na łamach takiego periodyku jest cenne zapewne. Pytacie o inne komponenty? Kamyki, kulki z chleba lub inne drobiazgi, które można zaimprowizować na pionki. My graliśmy przy pomocy nakrętki, skuwki, małej figurki Rainbow Dash oraz pionkiem z szachów – zależnie od tego co było akurat pod ręką. Z przygotowań do gry pamiętać trzeba koniecznie o K6! Tego gazeta nie zapewnia, ale myślę, że taka kość znajdzie się spokojnie w każdym domu.


To gra wyścig, więc nie spodziewajmy się tu rewelacji. Za to polecenia z kolejnych wcieleń dają dużo śmiechu. Wyobraź sobie, że jesteś małżem. Zrób fikołka lub powiedz coś w ultradźwiękach to tylko kilka przykładów. Grałam w to również w pracy i udawanie śpiącego tygrysa na podłodze lapidarium bardzo rozbawiło moją szefową ^^

Śmieszna gierka – polecam i grałabym ponownie. Oczywiście wiele można tu mówić i balansie gry i zróżnicowaniu pól pod względem trudności zadań (stworzenie grudki złota było problematyczne!) jednak wiemy, że nie o to tu chodzi ;)

Zamknijcie oczy, myślcie o byciu małżem i Wesołego Nowego Roku!

Rarianna