Pokazywanie postów oznaczonych etykietą archeologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą archeologia. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 listopada 2018

TUHO - łuczników sposób na nudę


Wystawa o grach i zabawach Azji niestety już zakończyła swoją misję edukacyjną. Ja jednak ciągle jestem na straży! Ostatnio dużo się działo. Przygotowania do BGSC w maju, zajęcia w muzeum zajmowały mi ostatnio cały wolny czas, co niestety odbiło się na blogu.

Dlatego dzisiaj, w ramach swojego powrotu, opowiem wam o popularnej azjatyckiej grze zręcznościowej! Wywodzi się najprawdopodobniej ze środowiska wojskowego, gdzie łucznicy w przerwach między zadaniami by przełamać nudę wymyślili tę grę.
Ta starożytna imprezówka polega na rzucaniu strzał z pewnej odległości do jakiegoś pojemnika. Może to być np. zdobiony dzban. Jeśli strzała wpadnie do środkowego otworu należą się 3 pkt, jeśli do któregoś z bocznych - 1 punkt.

W chińskiej Księdze Praw wzmianka o tej grze wspomina również zwyczaj wypijania kolejki przy okazji trafienia do głównego otworu. Podczas grania z dziećmi równie dobrze można sobie przygotować lemoniadę by tradycji stało się zadość ;)


Rarianna

P.S. A jeśli chcecie wesprzeć biednego archeologa to proszę kliknijcie tutaj.

poniedziałek, 17 września 2018

ARTEFAKTY 2018 - czyli co się działo na pruszkowskim festiwalu archeologicznym

grafika z mshm.pl

Jesień! A wraz z jesienią przychodzi pora na najsłynniejsze archeologiczne festyny. W zeszłym roku brałam aktywny udział w festiwalu biskupińskim Bogowie Wojny a tym razem postanowiłam odwiedzić kolejny w położonym niedaleko Warszawy Pruszkowie.

ArteFAKTY nie jest nowością w rekonstrukcyjnym kalendarzu. To młoda inicjatywa, która swoją pierwszą odsłonę datowała na 2016 rok, gdzie można było zobaczyć m.in. inscenizację rzymskiego ślubu.

Też bym się przejechała palankinem ^^.
Zdjęcie z mshm.pl
Ale może więcej o tegorocznej edycji :) Większość festiwalowych stoisk umiejscowiona była w parku Potulickich. Mieliśmy tam możliwość oglądania inscenizacji, prelekcji m.in. na temat ubioru rzymskiego. Wśród wystawców prezentowały się takie zawody jak skryba z woskowymi tabliczkami, gladiatorzy (panowie biegali półnago a było zimno!), tkaczka, która tłumaczyła technikę bardkiem i tabliczkami oraz wiele innych, naprawdę cudownych kramów. Moje serce szczególnie urzekła wystawa muzycznych instrumentów, bo wszak, czy muzyka nie jest najlepszym wyrazem uczuć? To słyszalne, zapisywalne w nutach emocje.

Zielnik tuż przy kuchni, gdzie szykowano ucztę. 
Ae czy były gry?! Fear no more cuz Rarianna is here! Hellas et Roma postawiło poprzeczkę na naprawdę wysokim poziomie! Nie boję się stwierdzić, że w porównaniu z zeszłorocznym Biskupinem ten kremik był znacznie lepszy. Rekonstrukcje zachwycały szczegółami oraz jakością wykonania. Ba! Byłam w stanie zidentyfikować, które dokładnie zabytki przerabiali (jeden z nich nawet miał miejsce w moim licencjacie <3).


Cudowna rekonstrukcja Merels. Może negocjowałabym z niebieskim kolorem, ale roślinne motywy tak ładnie pasują do epoki a szklane paciorki mamy nawet potwierdzone archeologicznie z Pompejów!


To jest tylko model zabytku, bo na takim maleństwie nie dałoby się za bardzo zagrać, chyba, że ktoś jest wielkim fanem miniaturyzacji. Etruskie pozostałości sugerują, że Penta Grammai były pełnoprawnymi stoliki. Ten konkretny, wnioskując po ptakach wymalowanych na bokach oraz zagłębieniach od góry wzorowany był na planszy znalezionej na nekropoli Kerameikos. 


Nawet egipski senet znalazł się wśród naprawdę dużej kolekcji gier. Niektórzy uważają, że patyczki, którymi się rzucało, były z jednej strony wybrzuszone. Jakby patyczek o okrągłym przekroju rozłupać na dwa, więc do tego miałabym pewne uwagi. Ale ogólnie bardzo ładnie wykonane. Aż ma się ochotę usiąść i spróbować odprowadzić ducha na drugą stronę!

Gier i zabawek było oczywiście znacznie więcej, dlatego zalecam by i muzeum, i grupę rekonstrukcyjna Hellas et Roma obserwować i czychać na nowe eventy z nimi w roli głównej. Warto. Nie pożałujecie. Ja tymczasem uciekam do swojej rekonstrukcji gry Królewskiej z Ur.
Jeśli macie ochotę zagrać w planszówkę z czasów 3 dynastii sumerów, to zapraszam tutaj.

Rarianna

środa, 8 sierpnia 2018

KÓŁKO, KRZYŻYK, PIASEK I DUŻO KAMIENI

Codzienny widok z miejsca pracy

Ostatnie tygodnie spędziłam w terenie. Głównie na wykopaliskach, ale też pojeździłam trochę po okolicznych muzeach by poszukać przykładów starożytnych gier. Gotowi?

Już pierwszego dnia czułam, że to stanowisko ma mi do zaoferowania dużo niespodzianek. Między zupełnie niesamowitymi znaleziskami jak przykłady rzymskiego, kolorowego szkła, odsłonienie mozaiki w miejskich termach, czy pięcio-kolumnowy portyk w odkrytej bazylice (sic!). I właśnie ta bazylika miała dla mnie najprzyjemniejsze odkrycie.

Moja pierwsza plansza <3
plansza znajdowała się na dużym głazie tuż za wejściem na teren bazyliki. Jak wiadomo, bazylika w czasach antycznych nie pełniła roli sakralnej. Była miejscem handlowo- sądowniczym. Zatem umiejscowienie planszy w takim miejscu byłoby zupełnie zrozumiałe.
Już widzę znudzone żony, grające w kółko i krzyżyk, podczas gdy mężowie popisują się swoimi umiejętnościami oratorskimi i robią interesy. 

W Rzymie gra ta była znana pod nazwą terni lapilli, co można przetłumaczyć jako trzy kamienie. Nazwa niezbyt przewrotna, ale była to zwyczajowa praktyka by gry nazywać albo od części składowych lub od warunków zwycięstwa. Więcej o samej grze można przeczytać tutaj (jest też możliwość zagrania w owocową wersję! <3 ). Zachęcam :)


Rarianna

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

PATOLLI - aztecki chińczyk

Ilustracja z Pinterest.com
Patolli to gra pochodząca z południowej Ameryki. Jest tak samo egzotyczna jak tajemnicza. Trudność w odtworzeniu jej zasad polega na tym, że wraz z konkwistadorami i przybyciem chrześcijaństwa, gra została niemal całkiem stracona. Żaden oryginalny aztecki opis tej gry nie zachował się do naszych czasów.  Najwcześniejsze źródło wzmiankujące daną grę pochodzi z okolic 1557 roku. Kiedy to Gomora spisuje po hiszpańsku swoje wrażenia z pobytu w Andach. Pisze tam, że Montezuma zwykł patrzeć na rozgrywki szlachty w tę grę, na dworze.

ilustrajca z wikipedia.com
W takiej sytuacji gry odtwarza się na podstawie analogii. W tym przypadku z pomocą przychodzi nam Meksyk, gdzie grają w grę na planszy o takiej samej formie (zwykle jest to materiał z malowanymi polami). Ciekawostką jest, że gra typu race była uznawana za grę hazardową i popularny było granie w nią w zamian za korzyści majątkowe.  W Meksyku posunięto się nawet do palenia kadzidła przed przystąpieniem do gry lub składania drobnych ofiar z jedzenia swoim kościom. Wtedy już można było grać z całą pewnością siebie. Ci wyżej postawieni używali nawet złotych paciorków, kamieni szlachetnych lub turkusów jako znaczników. Standardowo wystarczały kamyki i fasolki jako generator ruchu.


niedziela, 15 kwietnia 2018

TANGRAM - mozaikowa gra Platona



Ostatnio na warsztatach stolarskich, na których pokazuje też dzieciom proste i łatwe do wykonania gry mieliśmy do zrobienia tangram. A czy wiedzieliście, że o tangramie a dokładnie grze mozaikowej pisali już w starożytnej Grecji?

Tak, dokładnie! Już Platon wspominał o układankach zwanych wtedy grami mozaikowymi. Uważał on, że w każdym porządnym greckim domu powinna się taka gra znaleźć by wspomagać u dzieci rozwój abstrakcyjnego myślenia. Również dziś powszechnie uważa się, że pobudzają kreatywność jako układanka i skłaniają do kombinowania gdy korzysta się z nich z charakterze puzzli. Kto z nas nie łamał sobie głowy, myśląc jak ułożyć taki lub inny obrazek.


Wiele jest tego typu gier. O kilku opowiadałam w zeszłym roku w Biskupinie ^^
Między kolejnymi partiami merels grupowo bawiliśmy się układankami. Czasem rodzice bardziej się nawet wczuwali niż dzieci ;)
Obecna jednak wersja tangramu, układanki z części kwadratu (tan) pochodzi z Chin i datowana jest na jakieś 3000 lat! To tłumaczy, czemu można zobaczyć tę grę na wystawie w Muzeum Azji i Pacyfiku w ramach ich nowej wystawy, którą serdecznie polecam wszystkim.
To może zagadka, jak ułożyć kozę z podanych części? Przypomnę zasady: wszystkie 7 części musi zostać wykorzystana, części nie mogą na siebie nachodzić.

Odkurzcie swój tangram, albo zróbcie nowy, samodzielnie! Zróbcie zdjęcie i pochwalcie się jak Wam wyszła koza :D Jeśli mimo wszystko nie macie swoich egzemplarzy to skorzystajcie z on-linowej układanki tutaj.

Rarianna

poniedziałek, 12 lutego 2018

SENET - gra o niejednoznaczych zasadach

W poprzednich wpisach dotyczących Królewkiej gry z Ur oraz Senetu podałem, że istnieje kilka wariantów zasad obecnych w obecnie opisywanych rekonstrukcjach. Bierze się to głównie z powodu trzech czynników. Po pierwsze gry i ich zasady zmieniały się w czasie tworząc nowe odmiany w różnych miejscach. Po drugie zasady nie były systematycznie zapisywane w “instrukcjach dołączanych do gry”, bo takowych nie było w dawnych czasach, więc trzeba było zasady jakoś uzupełnić i odtworzyć i tutaj każdy rekonstruktor miał pole do popisu. Po trzecie obecne bardziej komercyjne niż historyczne rekonstrukcje pradawnych gier są dość często wzbogacane o nowe lub zmienione elementy by uatrakcyjnić produkt.
Rysunek z XII-XIII wieku p.n.e. Gazela i lew grają w Senet.
Źródło: wikipedia.org



Omówię teraz zastosowane w grze mechaniki i warianty zastosowanych zasad jakie przewijają się w ich kontekście w internecie i innych źródłach. ( Ogólne zasady gry opisałem wcześcniej w poście o samym Senecie)

Plansza

Klasyczną, najczęściej stosowaną planszą była plansza 3x10. Jest to jeden z najbardziej konserwowanych elementów gry, aczkolwiek i tutaj zdarzały się znaleziska plansz o innych rozmiarach, dłuższych lub krótszych, jednak nie ma pewności, że były one planszą do Senetu czy raczej inną grą wyścigową, po prostu do niej podobną.
Klasyczna plansza do Senetu
Źródło: wikipedia.org


Wynik rzutu patyczkami

Chodzi głównie o przypadek wyrzucenia 4 takich samych stron. Może to dawać dodatkowy ruch. 4 zera mogą być zmienione w 4 jedynki albo nawet więcej, plus opcjonalny ruch. Co ciekawe punktem stałym w różnych rekonstrukcjach jest dodatkowy ruch dla wyniku 1.
Przykładowe patyczki do gry w Senet.
Źródło: http://www.aerobiologicalengineering.com/wxk116/Roman/BoardGames/senet.htm

Obrona pionów

Kolejną zasadą jest zasada bronienia pionów, w niektórych wariantach wystarczy, aby pion miał jednego przyjaznego sąsiada by być nietykalnym w innych musi to być zestaw przynajmniej trzech pionów. Dodatkowo czasami pojawia się dodatkowa zasada, mówiąca, że nie można nawet przeskoczyć bronionych pionów.
Wizualizacja kiedy można a kiedy nie "bić" piona. Przykład wariantu, gdy dwa piony są wystarczające do obrony.
Źródło: wikihow.com

Pola specjalne

Ostatnią grupą różnic występującą w różnych interpretacjach jest działanie pól specjalnych. O ile zwykle pole wody powoduje zrzucenie na środek planszy. To działanie następnych pól bywa różne. Jednym z możliwych wariantów jest to, że aby wejść na końcowy odcinek planszy należy stanąć na polu z bramą. Ostatnie trzy pola często są uznawane za bezpieczne i próba „ataku” kończy się powrotem atakującego pionka na początek toru ruchu.
Jedna z współczesnych wersji Senetu. Z kurczakiem zamiast wody :)
Źródło: www.logygames.com


Mając po kilka wariantów każdej z zasad można łatwo stworzyć wiele podobnych różniących się między sobą gier. Zapewne nie wszystkie zestawy będą grywalne, ale warto je sobie popróbować. 

środa, 6 grudnia 2017

SENET - gra Faraonów


Ostatnio opisywałem Królewską grę z Ur, będącą jednym z wariantów gry w 20 kwadratów. Teraz przyszedł czas na kolejną grę typu “race” (wyścig) rozgrywaną na 30 polach - Senet.

Historia Gry


Senet jest grą egipską, bardzo starą. Pierwsze znalezione egzemplarze pochodzą z grobowców datowanych na 3100 r. p.n.e. Początkowo była to abstrakcyjna gra popularna prawdopodobnie wśród wszystkich grup społecznych na terenie Egiptu. Dopiero z czasem zyskała znaczenie sakralne i zaczęto jej egzemplarze umieszczać w grobowcach wraz innymi przedmiotami „zabieranymi” przez zmarłych.


Malowidło przestawiające Nefertari grającą w Senet, znalezione w jej grobowcu.
wikipedia.org 


Główną symbolika w zdobieniu Senetu nawiązuje do motywu przejścia na „druga stronę” do krain umarłych. Wiązało się to zapewne z tym, że ludzie boją się śmierci, a szczególnie w społeczeństwie, w którym średnia długość życia oscyluje w okolicach 30-36 lat. Często symbolicznie łączono trudność w przeprowadzeniu pionów na koniec planszy z trudnością przejścia duszy w zaświaty.


W późniejszym okresie dodano kolejne symboliki i mitologie do „settingu” gry, między innymi użyto analogii do podróży boga Ra przez krainy umarłych. Ale mimo zmian w interpretacji dopowiadanej historii do tej gry, nadal pozostawała bardzo grywalną grą logiczno-wyścigową.

Zasady Gry


Razem z Królewską Grą z Ur, Senet jest przedstawicielem tak zwanych gier wyścigowych, czyli takich, w których chodzi o przemieszczenie swoich pionków wzdłuż określonego toru ruchu. Długość ruchu w większości dawnych gier była determinowana przy pomocy kości do gry lub czegoś działającego analogicznie. Ale, nie oznacza to wcale, że były to gry, w których liczyło się tylko szczęście. Zasady wykonywania ruchów były tak skonstruowane, że gra wymagała intensywnego strategicznego planowania.



Egzemplarz gry znajdujący się w Muzeum Brytyjskim
britishmuseum.org 


Niestety dokładne zasady nie zostały nigdzie zachowane i wszystkie obecne rekonstrukcje opierają się w dużej mierze na interpretacjach opartych na szczątkowych źródłach zawartych na malowidłach ściennych i w papirusach. Dlatego też różne egzemplarze dostępne w sprzedaży mogą mieć delikatnie różniące się zasady. Ale zwykle idea pozostaje podobna.


Gra się na planszy złożonej z 3 rzędów po 10 pól każdy. Celem gry jest przeniesienie swoich 5 pionków poza planszę poprzez przejście przez ostatnie pole w trzecim rzędzie. Pionki oryginalnie były przedstawiane jako stożki i szpule. Pionki ustawia się w pierwszym rzędzie naprzemiennie i zajmują na początku cały rząd. Podstawowy ruch jest dość prosty. W każdej turze gracz rzuca specjalnymi patykami do gry, działającymi jak kostka dwuścienna drewniane patyki z jedną stroną zaokrągloną i jedną płaską, zwykle czteroma i porusza jeden pionek o liczbę pól równą wynikowi.


Ciekawa część zaczyna się w momencie, w którym na docelowym stoi inny pionek. W tej grze w takim wypadku oba pionki zamieniają się miejscami, chyba że pionek należy do aktywnego gracza lub jest „broniony” przez inne pionki. I tutaj zaczyna się również część strategiczna gry. Za pionek „broniony” uznajemy każdy, który ma przynajmniej jednego sąsiada swojego koloru wzdłuż toru ruchu. To powoduje, że w trakcie gry trzeba rozważnie decydować, czy tworzyć lub rozbijać dane grupy swoich pionków.


Dodatkowo tak jak w Grze z Ur występują na planszy również pola specjalne. Jedno na środku planszy i 5 na końcu toru. Środkowe pole nie ma specjalnej cechy samo w sobie. Często było oznaczane symbolem ankh. Pierwsze w rzędzie to pole, które w znalezionych egzemplarzach było oznaczone hieroglifem oznaczającym bramę. Stanięcie na następnym, oznaczonym symbolem wody, powoduje cofnięcie się pionka na pole „ankh” lub pola znajdujące się niżej w torze ruchu jeśli pole jest zajęte.



Egzemplarz znaleziony w grobowcu Amenhotepa III
commons.wikimedia.org 


Zejście z planszy może nastąpić gdy stoimy na jednym z ostatnich wyróżnionych pól i wyrzucimy wynik pozwalający stanąć na wirtualnym polu za ostatnim polem, ale nie więcej. Tak więc stojąc na ostatnim polu musimy wyrzucić wynik równy dokładnie 1, na przed ostatnim 2 i tak dalej.


Słowo na koniec


Mimo swego wieku, Senet nadal jest grą bardzo grywalną i dającą wiele przyjemności. Nie opiera się tylko na szczęściu w rzutach, ale daje bardzo duże pole do strategicznego planowania ruchów. Spokojnie mogę polecić jej rekonstrukcje jako przyjemną rozrywkę dla dwóch osób.





Frytek

czwartek, 16 listopada 2017

GRA Z JIROFT - czyli co jest nie tak z koszmarkiem z allegro

Zdjęcie z wykopalisk prowadzonych w Jiroft, Iran ze strony ancient-origins.net

Dobry kolega podesłał nam linka do aukcji na alledrogo, gdzie można nabyć drogą kupna grę królewską z Ur, tylko, że nie z Ur a z Dżiroft. Pomijając już sam nagłówek aukcji, który brzmi jak oryginalne rogale z Poznania, prosto z Krakowa zauważyłam parę innych nieścisłości. Zatem po konsultacjach z iranologiem (czy przypadkiem głupot nie piszę) śpieszę sprostować nieścisłości a przy okazji parę rzeczy rozjaśnić.

Zatem na wstępie spójrzmy co o swoim produkcie pisze sprzedawca:

"Królewska gra z Dżiroft to inna wersja znanej gry znalezionej przez sir Leonarda Woolleya w Ur w latach dwudziestych i nazwanej królewską grą z Ur. Do państwa rąk trafia rekonstrukcja plansz znalezionych w Dziroft w Iranie i datowanych na około 2500 lat p.n.e. Plansze te miały najprawdopodobniej znaczenie religijne na co wskazuje kształt orła, jaki one mają. (...) Pionki: dwa zestawy. Jeden jest gliniany a drugi szklany.
kość: specjalna rekonstrukcja podłużnej prostopadłościenej kości znalezionej na miejscu wykopaliska w Dziroft.
Instrukcja zawiera opis 4 warianty gry. Klasyczny, Egipski, Senetowy Egipski, Punktowy."

zdjęcie z aukcji na allegro.pl

Na pierwszy rzut oka widać, że plansza nie przedstawia orła a człowieka z ogonem zamiast nóg. Nie jest to jednak syrenka ze stepów Azji Centralnej a człowiek skorpion, który obecnie spoczywa spokojnie w muzeum i nawet faktycznie, przez niektórych badaczy jest identyfikowany jako plansza do gry. Naukowcy jednak nie są pewni do jakiej rodziny gier przynależy a już na pewno trudno jest określić jeden pewny wariant zasad, nie mówiąc o 4 alternatywach! 


Jednak, żeby zupełnie nie odmawiać sprzedawcy kompetencji (choć znać to się nie zna) - w Jiroft faktycznie znaleziona planszę z 20 polami w kształcie orła! Jest ich nawet kilka, co sugeruje, że wpływy mezopotamskie musiały odgrywać istotną rolę w kulturze ludów irańskich. Również Skorpion znalazł swoje odzwierciedlenie w postaci planszy do gry. Zasady obu gier planszowych rekonstruuje się na podstawie podobieństwa z innymi grami z rodziny 20 kwadratów. 


zdjęcia podesłane przez kolegę

Reasumując - w Iranie popularne były gry w 20 kwadratów/pól. Plansze przybierały formę orła bądź skorpiona, jednakże przykład z aukcji wydaje się naciągany a bogactwo wariantów i typu pionków (szklane) zakrawają trochę o nadużycie. Ale hej! Fajnie, że się dzieje! 

Rarianna

poniedziałek, 13 listopada 2017

Królewska gra z UR - trochę teorii

Tydzień temu wrzuciliśmy z Rarianną na bloga wykonaną przez British Museum parę lat temu flashową wersję Królewskiej gry z Ur. W związku z tym, że ta implementacja używała niewspieranej już technologii, gra nie działa na wszystkich urządzeniach. Dlatego postanowiłem napisać własną webową wersję.

Prace trwają, a w międzyczasie podrzucam wam trochę informacji o samej grze.

Trochę historii

Jest to jedna z najstarszych znanych gier, a przynajmniej wśród tych, które się zachowały. Znane są egzemplarze z okolic 2600 roku p.n.e.  I w tym przypadku znalezione egzemplarze są wręcz zjawiskowe, a przynajmniej można tak powiedzieć o tym znalezionym w pobliżach Ur na Bliskim Wschodzie, a obecnie znajdujących się w zbiorach Muzeum Brytyjskiego.
zdjęcie z British Museum

Ten akurat egzemplarz został znaleziony w jednym z grobowców i był częścią darów składanych razem ze zmarłym władcą. Na pierwszy rzut oka widać, dużą dbałość i kunszt wykonania. Dodatkowo plansza była zdobiona wieloma półszlachetnymi i szlachetnymi kamieniami.

Zasady

Istnieje wiele rekonstrukcji zasad tej gry, ale punktem wspólnym wszystkich jest to, że jest to gra typu wyścig, jak chińczyk czy tryktrak.
Celem gry jest oczywiście przetransportowanie swoich pionów z jednego końca planszy na drugi, stosując się do określonych zasad ruchu.
Plansza do gry składa się z 20 pól, przez co w wielu źródłach gra ta była nazywana Grą w 20 kwadratów, a obecna nazwa została jej nadana przez archeologów, którzy odkryli jej egzemplarze w grobowcach. Wśród pól występuje jeden specjalny rodzaj, Rozety, o których napisze później jak omówię zasady ruchu i oddziaływania między pionami.
Sam ruch jest dość prosty i intuicyjny jak w większości gier typu wyścig. Rzut kośćmi, głównie 4 ściennymi, na których można uzyskać wynik 1 lub 0, określa jak o jaką liczbę pól można przesunąć wybrana bierkę. Różnice w interpretacjach w tej kwestii dotyczą wyniku czterech zer, czasem uznaje się, że w tym przypadku nie wykonuje się ruchu (jak w wersji z BM) lub wykonuje się ruch o 4 pola i ma dodatkowy rzut (rzadsza opcja).
W głównej mierze interpretacje zasad różnią się trasą po jakiej podążają piony. Jedna z najpopularniejszych, interpretacja Bella, zakłada najmniejszą wspólną część toru, to jest taką, po której wędrują piony obu graczy i jest nią tylko środkowy rząd przebiegający całą planszę liczący 8 pól. Ruch zaczyna się od pola skrajnego pola przy przewężeniu, bierki biegną do przeciwległej ścianki z rozetą, następnie wchodzą na środkową linię i biegną do samego końca planszy, gdzie zawracają na rząd przy właściwym im graczu. W innych interpretacjach bierki wykonują więcej zakrętów, przez co odległość, na której bierki przeciwnych graczy mogą ze sobą oddziaływać jest większa.
A jeśli mówimy o oddziaływaniu, to sprowadza się ono do tego, że stając na bierce przeciwnika, zostaje ona zbita i wraca do jego początkowej puli.
Wyjątkiem tutaj jest sytuacja kiedy bierka stoi na Rozetce. Jest w tedy bezpieczna i nie może zostać zbita przez przeciwnika. Dodatkowo w większości interpretacji stanięcie na Rozetce daje dodatkowy możliwość dodatkowego ruchu.


Ruch bierek według Bell'a
Ruch bierek według Masters'a












Powyżej pokazałem dwa rodzaje torów po których mogą biec bierki w Królewskiej grze z Ur. Wersja przedstawiona przez Bell'a jest prostsza, a wersja Masters'a ma jedną bardzo fajną właściwość, wszystkie kolejne Rozetki są oddalone od siebie o 4 pola. Co zdaje się potwierdzać hipotezę Brumbaugh'a, jakoby grę dało się pokonać bezpiecznie wyrzucając same czwórki.

Na zakończenie napisze, że w implementacji Królewskiej Gry z Ur, która niedługo pojawi się na blogu, zamierzam wprowadzić obie interpretacje :)

A na do widzenia, kadr z filmu "Parnassus: Człowiek, który oszukał diabła", w scenie gdzie tytułowy bohater gra z personifikacją diabła w Królewską gre z Ur.


Frytek

poniedziałek, 30 października 2017

TABLUT - ludowa gra Lapończyków


Dawno nie było nic edukacyjnego, więc pora na trochę etnografii! Tablut, czyli ludowa gra planszowa Lapończyków dla 2 graczy. Pierwszy raz wspomniana przez Karola Linneusza w XVIII wieku i jest najlepiej udokumentowaną grą ze swojej rodziny (tafl). Popularna w regionie wpływów Wikingów, Celtów i Germanów.

Plansza to kwadrat z kratownicą 9x9 na której ustawiamy 16 czarnych pionków o 9 białych. Jeden z białych jest charakterystyczny - to król. Środkowe pole, na którym startuje król zwane jest konakis (z lapońskiego tron).

Grę rozpoczynają biali a gracze ruchy wykonują naprzemiennie. Wszystkie piony poruszają się jal wieże w szachach. Nie można stawać ani przechodzić przez pole tronowe. Bicie następuje przez oflankowanie piona pionowo lub poziomo. Nie ma ruchów samobójczych, zatem bezpiecznie można wejść między dwa piony przeciwnika. Króla okrążyć trzeba z 4 stron lub z 3 przy polu tronowym.


Zwycięstwo przypada białym gdy uda im się wyprowadzić króla przez krawędź planszy. Gdy dojdzie do sytuacji, że ma taką możliwość musi oty m zasygnalizować mówiąc 'raichi'. Coś jak szach. Gdy ma możliwość dosięgnąć dwóch krawędzi mówi się 'tuichu' - odpowiednil mata.


Są oczywiście jeszcze dodatkowe warianty w tej grze. 1) na polu tronowym nie wolno stawać, ale wolno przez nie przechodzić; 2) król nie bierze udziału w biciu; 3) białe by wygrać muszą zająć jedno z pól narożnych, czyli pozostałe zasady jak w hnefetaflu, przy tym polu król jest bity z dwóch stron.

Miłej gry! :)

Rarianna

poniedziałek, 2 stycznia 2017

MERELS


Nowy rok pragnę zacząć bardziej edukacyjnie. Pamiętajmy, że gry planszowe nie są tylko modą ostatnich paru lat. Ludzie od najdawniejszych czasów lubili urozmaicać sobie czas przy partyjce nad grą stołową. Z racji, że jest to temat mojej pracy licencjackiej postaram się teraz minimum raz w miesiącu przedstawić jakąś starożytną grę. :)




Pięknie zachowana plansza wyryta w kamiennej płycie. Drewno często było kojarzone z luksusowym surowcem w krajach typu Egipt lub Grecja, znaczenie wygodniej było wykorzystywać kamienne płyty, które ostawały się jako odpady produkcyjne podczas budowania. Tak też się stało w Abu Sha'ar - rzymskim forcie na wybrzeżach Morza Czerwonego, gdzie archeolodzy znaleźli pomieszczenie z ponad 20 egzemplarzami gier planszowych! Tak wyglądała starożytna gralnia! (#shelfie ;) ) Jedną z częściej pojawiających się pozycji była właśnie Merels.


Przyjaciółka pomogła mi przy odtworzeniu gry w domowych warunkach. Odpuściłyśmy sobie kamień jako tworzywo i wybrałyśmy modelinę. Wymiary zostały zachowane z dokumentacji archeologicznej dotyczącej wykopalisk w Abu Sha'ar.

Na czym polega gra?


Dokładamy po kolei, po jednym swoim znaczniku na planszy.Mamy ich startowo po 3. Gdy już wszystkie 6 pionków znajduje się na planszy naszym celem jako gracza jest ułożenie 3 w jednej linii. Linia ta musi przechodzić przez środek, krzywe na krawędzi planszy się nie liczą. Ruchy polegają na przesuwaniu po jednym pionku, póki nie uda nam się zrealizować celu. Jak widać gra nie należy do złożonych. Jest to dosyć typowe, że starożytne gry miały bardzo proste zasady a cała mechanika sprowadzała się do wykorzystania swoich własnych zdolności strategicznego myślenia. 




Gra jest uproszczoną wersją Tabluta, inaczej zwana Nine Men's Morris. W mojej ocenie gra należy do przyjemnych, spodoba się pasjonatom i miłośnikom główkowania, chociaż pamiętajmy, że nie jest to złożona strategia typu Mage Knight ;) Niemniej granie w nią sprawia przyjemność.
Przy okazji, jeśli macie ochotę poczuć się jak rzymski żołnierz podczas pobytu w forcie, gdy nie ma co robić, ale nie chce Wam się odtwarzać gry własnoręcznie to można w to zagrać online tutaj.


Jeśli zapragnęliście dowiedzieć się czegoś więcej o historii tej gry to proszę dawać znać. :)

Rarianna

piątek, 10 czerwca 2016

Penta Grammai

żródło: uni.netcheret.com

Wróćmy dziś do starożytnej Grecji. Do czasów gdy herosi kroczyli między ludźmi a bogowie żywo interesowali się codziennym życiem człowieka. Pochylmy się nad tajemniczą grą jaką jest Penta Grammai.
Wiadomo, że gra była popularna. Znajdujemy zabytki archeologiczne, które można zidentyfikować jako plansza do penta grammai. Jednak jak w to grać? Cóż to bardzo dobre pytanie.


Tak naprawdę jest to jeden z tych aspektów starożytności, których nie znamy. Nie mamy żadnego tekstu opisującego rozgrywkę w Penta Grammai. Jedynie fragment Onamastykonu rzuca odrobinę światła na sytuację. Pollux opisuje tam grę następującymi słowami:

 "Każdy z graczy ma pięciu ludzi na pięciu liniach, dlatego też Sofokles mówi [o niej] 'pięcioliniowa plansza i rzut kostką' a z pięciu linii po obu stronach jest tam środkowa, zwana 'świętą linią', i gracz, który ruszy się pionkiem [stąd] dał powstać porzekadłu 'porusza kawałki ze świętej linii'. "


Archeolodzy i historycy zgodnie uznają, że kość prawdopodobnie miała implikować ruch o określoną ilość pól? linii? Ruch mógł odbywać się po obwodzie jednak są to tylko domysły. Tak samo jak klasyfikacja gry jako przykład gry wojennej o czym świadczy nazwanie pionków "ludźmi". 
Jeśli faktycznie byłaby to gra wojskowa to podobnie jak jej krewniaczka Petteia, miałaby pochodzenie egipskie. To generuje ciekawe pytanie: czemu gry typu wojennego do Grecji przyszły własnie z Egiptu, gdy np. inna popularna gra tak zwana Królewska (typu race) przyszła z bliskiego wschodu. Czy Egipcjanie byli naprawdę tak bojowniczy? 


Miejmy nadzieję, że następne sezony wykopaliskowe oraz analiza źródeł pozwoli nam bliżej poznać odpowiedź na postawione wyżej pytania. :)

Rarianna

P.S. Przepraszam, że długo nie pisałam, sesja to trudny okres dla wszystkich.

niedziela, 24 kwietnia 2016

Petteia



Dziś mija rok odkąd zajęłam się prowadzeniem bloga o grach. Jako, że jest to dla mnie wyjątkowy post będzie on inny od dotychczasowych. Od dłuższego czasu noszę się z tym by przybliżać historię gier planszowych. W co grali starożytni? Na czym polegały zasady? Skąd się poszczególne gry wywodziły? Tym razem post będzie edukacyjny.

Na zdjęciu malowidła wazowego widzimy dwóch wojowników w cywilu, pomiędzy nimi stoi Atena obserwująca ruchy jakie kolejno wykonują. Gracz po lewej ma przed sobą stos zbitych pionków, co pomogło zidentyfikować grę jako Petteie. Jest to najpopularniejsza gra planszowa starożytnej Grecji.

Standardowo plansza ma wymiary 8x8. Gracze ustawiają w swoich pierwszych rzędach po 8 pionków, które od tej pory staną się ich żołnierzami. Znane są wariacje gdzie plansza jest dłuższa i gracze wystawiają po 12 pionków przeciwko sobie lub plansza zostaje w standardowym rozmiarze, ale pionków są dwa rzędy, dając po 16 pionków na osobę. Ruchy są wykonywane na zmianę. Pionki mogą przemieszczać się dowolną ilość pól po prostych góra-dół, prawo-lewo (nie na skos) z zachowaniem zasady, że pionki nie mogą przeskakiwać innych pionków na drodze. Bicie polega na oflankowaniu pionka przeciwnika. Oczywiście również tylko na zasadzie prawy-lewy bok lub od góry i od dołu. Nie można było bić flankując po skosie. Jeśli pionek przeciwnika był przy ścianie to przystawienie swojego było jedynie formą blokady a nie biciem. Można zbić parę pionków na raz jeśli uda się odpowiednio ustawić pionki. Można wprowadzić celowo swój pionek pomiędzy dwa pionki przeciwnika i nie będzie to samobójczym biciem. Koniec gry następuje w momencie gdy ostatni pionek przeciwnika zostaje zbity lub wszystkie jego pionki zostają zblokowane i nie są w stanie wykonać ruchu. Wygrywa oczywiście ten, kto ma więcej jeńców.

źródło zdjęcia: de.chessbase.com

Jak wiadomo gry w teorii dzielą się na 5 podstawowych typów: wyścig, polowanie, wojenne, kooperacja i logiczne. Petteia pochodzi z rodziny gier wojennych. Jej fabuła prezentuje dwie wrogie armie, które próbują pochwycić jak największą ilość jeńców. Gra ma egipskie korzenie. Jej idea została przywieziona wraz ze zbożem, którym Egipt chętnie handlował. 

W moim osobistym odczucie jest to dobra gra strategiczna. Kilkukrotnie grałam w Petteie na planszy do warcabów. Jedna z tych pozycji, które mają proste zasady, ale wymagają praktyki by móc powiedzieć, że grę się opanowało. Nie jest tak złożona jak szachy, ale potrafi zmotywować szare komórki do myślenia. 


Łatwo się domyśleć, że gry planszowe nie są kwestią odkrycia ostatniej dekady. Kiedyś odgrywały również dużą rolę w codziennym życiu ludzi. Czasem były to kwestia religijne, czasem dobre opanowanie gry wiązało się z prestigem a czasem po prostu jak zwykli geekowie planszówkowi lubili się zrelaksować w obozie. W sztuce greckiej motyw dwóch herosów pochylonych nad planszą był na tyle popularny, że specjaliści są w stanie wydzielić co najmniej 5 podtypów realizacji tego motywu. 

Mam nadzieję, że informacje zawarte tutaj wydadzą się ciekawe i wrócicie po więcej. :)
Θα σας δούμε εκεί!

Rarianna