piątek, 13 stycznia 2017

BITWA NA MORZU



Była na promocji a jako, że promocja to ulubiona marka wielu osób koleżanka przynosi nam grę "Bitwa na morzu". Kto przewiezie najwięcej skarbów?

Dostajemy po 6 statków o różnych wartościach statystyk jak szybkość, siła bojowa czy ilość wiezionych skarbów. Dostajemy też 6 tokenów z buffami do tych statystyk. Zagrywasz kartę statku z ręki koszulką do góry, tak by przeciwnicy nie wiedzieli jakim statkiem będziesz się poruszał a potem jednocześnie dorzucacie tokeny ze wspomaganiem w ilości dowolnej. Najszybszy statek ucieka, pozostałe toczą bitwę morską (siła bojowa statku + ewentualny token + rzut kostką). Kto wygrywa zgarnia skarby pokonanego.



Gra bardzo prosta i z minimalnymi elementami losowymi (wszak występują tylko w bitwie morskiej). Trzeba przyznać, że jest ładnie wydana. Pudełko może trochę za duże, ale rysunki są śliczne, tokeny zdają się być wytrzymałe a kostka jest zrobiona niemal designersko.
Pozycja ta jest dedykowana dzieciom i dla nich na pewno świetnie się sprawdza. Uczy logicznego myślenia i pomaga stawiać pierwsze kroki we wspaniałym świecie strategii.


Podsumowując:
zagraliśmy w nią parę razy i trochę się pośmialiśmy (w instrukcji na 2 osoby opisali grę z wirtualnym 3 graczem "Dziadkiem" i że to wstyd z nim przegrać.... no cóż, raz nam się udało :D ). Jak na tak tanią grę, jest nawet niezłą pozycją rozwojową dla dzieci. Polecam :)

Rarianna

czwartek, 5 stycznia 2017

TAJNIACY



Agent specjalny Jej Królewskiej Mości melduje się na rozkaz. Jest w posiadaniu tajnej wiadomości, którą musi przekazać innym agentom ze swojej siatki... I tu wkracza gracz.

Można grać już od dwóch osób lub w więcej, tworząc drużynę. Jedna osoba zna rozkład agentów wśród przedstawionej siatki. Jednak jak przekazać kolegom ich lokalizacje? Oczywiście szyfrem! Woda 3, oznacza, że sojusznicy agenci ukrywają się pod pseudonimami przywodzącymi na myśl coś z wodą i jest ich trzech. Pojazd 2 - dwa pseudonimy, które kojarzą się ze środkiem transportu itd.



Gra jest prosta, ale bardzo emocjonująca! Co on miał namyśli? Jak mu się to kojarzy z trawą? Jak ja mam znaleźć jedno skojarzenie między tymi dwoma różnymi słowami i nie zasugerować agenta wroga? Ha! Jakby tego było mało, wśród tłumu ukrywa się morderca. Jeśli na niego wpadniecie gra się kończy natychmiastową przegraną.



Świetna gra, jakość wydania, duża regrywalność. Mi się trochę kojarzy z Taboo tylko w uroczym szpiegowskim klimacie. Serdecznie polecam tę grę.

Rarianna


P.S. Czy Wam też koleś kojarzy się z Obamą?

poniedziałek, 2 stycznia 2017

MERELS


Nowy rok pragnę zacząć bardziej edukacyjnie. Pamiętajmy, że gry planszowe nie są tylko modą ostatnich paru lat. Ludzie od najdawniejszych czasów lubili urozmaicać sobie czas przy partyjce nad grą stołową. Z racji, że jest to temat mojej pracy licencjackiej postaram się teraz minimum raz w miesiącu przedstawić jakąś starożytną grę. :)




Pięknie zachowana plansza wyryta w kamiennej płycie. Drewno często było kojarzone z luksusowym surowcem w krajach typu Egipt lub Grecja, znaczenie wygodniej było wykorzystywać kamienne płyty, które ostawały się jako odpady produkcyjne podczas budowania. Tak też się stało w Abu Sha'ar - rzymskim forcie na wybrzeżach Morza Czerwonego, gdzie archeolodzy znaleźli pomieszczenie z ponad 20 egzemplarzami gier planszowych! Tak wyglądała starożytna gralnia! (#shelfie ;) ) Jedną z częściej pojawiających się pozycji była właśnie Merels.


Przyjaciółka pomogła mi przy odtworzeniu gry w domowych warunkach. Odpuściłyśmy sobie kamień jako tworzywo i wybrałyśmy modelinę. Wymiary zostały zachowane z dokumentacji archeologicznej dotyczącej wykopalisk w Abu Sha'ar.

Na czym polega gra?


Dokładamy po kolei, po jednym swoim znaczniku na planszy.Mamy ich startowo po 3. Gdy już wszystkie 6 pionków znajduje się na planszy naszym celem jako gracza jest ułożenie 3 w jednej linii. Linia ta musi przechodzić przez środek, krzywe na krawędzi planszy się nie liczą. Ruchy polegają na przesuwaniu po jednym pionku, póki nie uda nam się zrealizować celu. Jak widać gra nie należy do złożonych. Jest to dosyć typowe, że starożytne gry miały bardzo proste zasady a cała mechanika sprowadzała się do wykorzystania swoich własnych zdolności strategicznego myślenia. 




Gra jest uproszczoną wersją Tabluta, inaczej zwana Nine Men's Morris. W mojej ocenie gra należy do przyjemnych, spodoba się pasjonatom i miłośnikom główkowania, chociaż pamiętajmy, że nie jest to złożona strategia typu Mage Knight ;) Niemniej granie w nią sprawia przyjemność.
Przy okazji, jeśli macie ochotę poczuć się jak rzymski żołnierz podczas pobytu w forcie, gdy nie ma co robić, ale nie chce Wam się odtwarzać gry własnoręcznie to można w to zagrać online tutaj.


Jeśli zapragnęliście dowiedzieć się czegoś więcej o historii tej gry to proszę dawać znać. :)

Rarianna

wtorek, 20 grudnia 2016

Herosi



Gra wydana w wyniku współpracy wydawnictw Lion Games i Rebel. Popełnili strategiczną grę karcianą czasu rzeczywistego... I wiedźcie, że był to dobry pomysł. Jednak po kolei...


W grze wcielamy się w dowodzącego jedną z armii żywiołów: ogień, powietrze, woda, czy moja ukochana ziemia. Mamy startową talię z czarami i staramy się unicestwić naszego rywala (oczywiście). Gra ma o tyle ciekawa mechanikę, że jest to gra czasu rzeczywistego! Zatem by wygenerować sobie odpowiednie symbole umożliwiające akcję musimy rzucać kostkami. I rzucamy tak długo aż nie wyrzucimy tego co chcemy. Przykład: na ręku masz ekstra czar regeneracji, który chcesz zastosować na sobie, potrzebujesz na niego 4 energii ziemi. Bierzesz kości i rzucasz. Energia ziemi pojawiła się tylko na dwóch kostkach. Odsuwasz je i resztą rzucasz ponownie by uzyskać wymaganą liczbę. Ale, ale! Twój partner a raczej rywal robi dokładnie to samo w tym czasie. Może rzucać szybciej, może ma większe szczęście, ale jeśli krzyknie stop to faza rzucania kostkami się kończy i zostajesz z tym co zdążyłeś uzbierać.


Gra jest naprawdę przepięknie wydana. Kostki, żetony, karty z bajecznymi grafikami. Wydaje mi się to również trwałe, co nastraja pozytywnie. Myślę, że gra ma dobrze wyważony balans między strategią opartą o budowanie talii a losowością. Drugi czynnik łatwo zniwelować szybszymi rzutami. Zatem refleks nas ratuje. ;) Pozycja ta należy do średnio-zaawansowanej mechaniki. Mimo tego faktu, dzieci nawet w wieku 10 lat już były w stanie w nią grać bez większej pomocy osób dorosłych. A jako, że gra jest również dla 4 osób, będzie świetną okazją by spędzić trochę czasu razem.


Podsumowanie: 

plusy - wykonanie, średnio-zaawansowana mechanika
minusy - spróbujcie w to grać z kimś ze słabymi nerwami, to kostki wbiją się Wam w ciało, bo nie zdąży wyrzucić wymaganych symboli ;)

Ergo? Grałabym dalej, dobra gra - lubię ją :)

Rarianna



P.S. pora na urlop do nowego roku, następne notki w styczniu. Na fb pewnie i tak będę coś wrzucać, więc tam zapraszam :)

czwartek, 15 grudnia 2016

Kotobirynt



Urocza, logiczna gierka familijna. Pomóż samotnym kotkom znaleźć kochających opiekunów! <3

Układamy kwadrat 5x5 kart kanałów, na jego obrzeżach ustawiamy dwóch opiekunów i dwa kotki. Naszym zadaniem jest takie obracanie kart kanałów lub przesuwanie całych ich rzędów by utworzyć połączenie między człowiekiem a kotem. W ten sposób kotek znajduje dom - dostawiamy nowego pole dalej oraz przesuwamy opiekuna.

Mechanika jest bardzo prosta, wytłumaczenie tego dzieciom nie sprawi żadnych trudności a konieczność pokombinowania czasem sprawi, że i dorośli będą mieli fun z rozgrywki. Karty są ulokowane w metalowej puszce, zatem transportowanie gry stanie się łatwe i bezpieczne. Trochę to plastykowe wypełnienie mi nie leży, bo mam wrażenie, że z czasem się wyślizga i puszka może się samoistnie otwierać, ale poczekamy - zobaczymy.



Urokliwe grafiki kradną serce, w każdym razie moje. Kotek balerina, kotek wampir, smutny, tłusty kotek. :D czysta perfekcja ;)
Pojedyncza rozgrywka jest krótka i wesoła. Nie mam oporu by grać w to kilka razy z rzędu, nawet nie jako przerywnik a pełnoprawna pozycja wieczoru gier.

Podsumowanie:
Plusy: prosta, przyjemna, interakcja, ładnie wydana, kotki
Minusy: na pewno jakieś są, ale mi się gra ogólnie podobała, polecam stanowczo

Rarianna

niedziela, 11 grudnia 2016

Horror w Arkham

źr. wydawca galakta.pl


Gra kooperacyjna w smutnym, przytłaczającym uniwersum Lovecrafta. To już kolejna prezentowana przeze mnie pozycja oparta o mitologię samotnika z Providence. 

Trwają późne lata '20 XX wieku. W Arkham, amerykańskim mieście, otwierają się portale, przez które przełażą najgorsze plugastwa i abominacje znane z prozy H. P. Lovecrafta. Celem graczy, badaczy, jest gromadzenie wskazówek, walka z koszmarami i zamykanie portali. Na końcu czeka nas walka z przedwieczną szkaradą. Urocze jest to, że gra rzeczywiście daje nam szansę wygrać - a jak wiadomo z książek walka z przedwiecznymi nie ma sensu. Ludzie to tylko nieistotny pył u ich odnóży.


Mechanika należy do złożonych. Gra jest skomplikowana i rzeczywiście opiera się na zespołowym graniu. Można na przykład zmieniać kolejność graczy w trakcie rundy, by jak najskuteczniej sprostać wyzwaniom postawionym przez grę. Bardziej na współpracę kładzie nacisk chyba tylko Ghost Stories. W przeciwieństwie do tamtej gry, gdzie albo wygrywamy razem, albo kończymy marnie, tu jest możliwe, że pewni gracze odpadną.

Gra jest bardzo długa, ma w niej miejsce wiele planowania, przez co może zdawać się nużąca. Nam rozegranie partii na 8 osób (maksymalna ilość graczy) zajęło 7 godzin! Według wydawcy orientacyjny czas rozgrywki to 2- 4 godzinki (hah :D). Po rozgrywce byłam zmęczona i miałam mieszane uczucia. Tyle skomplikowanych zależności - peryferia, inne wymiary, rodzaje potworów, karty umiejętności, przedmiotów i wskazówek, które są tylko symbolami. Bogactwo formy na pewno dobrze oddaje klimat świata, w którym ma miejsce gra. Godne ukłonu jest też rozwiązanie kwestii walki.


Osobiste odczucia, hm? Gra jest wycieńczająca, ale mi się podobała. Udało się ją dograć do końca. Do minusów zaliczyłabym czas trwania rozgrywki oraz fakt, że jest się po niej tak zmęczonym, że chęć na następną partyjkę wraca dopiero po miesiącach. Zatem dużo kurzy się na półce w szafie :P
Niezaprzeczalnymi plusami są oczywiście uniwersum Lovecraftowskie, jakość wydania, dobrze zbilansowana kooperacja. 

Rarianna

środa, 7 grudnia 2016

Munchkin Legendy


Zbliżają się święta a wraz z nimi okazja na wiele chwil spędzonych w miłej, rodzinnej atmosferze... Zatem by nie było zbyt słodko, proponuję wyciągnąć Munchkina i pokazać jak to się robi w lochach! 

Gry Munchkin nie trzeba nikomu przedstawiać. To, co mamy wyżej to dodatkowa talia, która urozmaica rozgrywkę o nowe potwory, przedmioty i towarzyszy. Może stanowić samodzielną podstawkę i służyć do gry, jednak im ciekawiej połączymy talie, tym weselej. Osobiście polecam z Munchkin z Karaibów.


Tematyką tych kart są legendy. Jednak nie tylko, mamy tu cały szereg wierzeń, straszydeł, elementów folkloru czy nawet creepy pasty w postaci Slendermana! Zawsze miałam słabość do takiej tematyki, zatem według mnie jest to świetna podstawka. Nie wprowadza żadnych nowych rozwiązań mechanicznych, nie urozmaica gry o karty innego typu jak to mamy np. w Munchkinomikonie, ale ciągle zasługuje na godne miejsce w rodzinie Munchkina.

Rzuć w nich kamienia! 

Na prawdę krótko, bo nie ma nad czym się rozwodzić. Gra jest dobra sama w sobie (bo klasyka) jak i dodatek do istniejącej talii (bo stylistyka). Zatem jesteśmy w klasycznej sytuacji typu win-win. My będziemy grać w święta, a Wy?

Rarianna